Wierszem pisane przez MrsDalloway


Taka jestem?

Stoję przed lustrem:
nadmiernie wyprostowana, napięta,
z twarzą “pokerzysty”,
nieruchoma,
bez uśmiechu,
z wypiekami na twarzy.

Jaka jestem?

Stoję
przed lustrem:
bez ruchu
ze zwieszoną głową,
z opuszczonymi kącikami ust,
ekspresją niepewności.
Twarzą: bladą i smutną.

Stoję
Łagodnie przechylam głowę,
uśmiecham się,
czubkiem nosa dotykam tafli lustra.

Jestem…

.

jeśli…

rozpoznam Cię w mgnieniu oka

w ułamku sekundy 

oczy

pochylenie głowy

dalekie srebrzyste tony głosu

.

niemożliwą do wyłuskania obecność

.

w zaklętym kręgu strumienia moich myśli

najdrobniejsza rysa

zniszczone krawędzie

brakujące detale

.

nie uporządkuję  pamięci

nie wyreguluję oddechu

.

wciąż widzę 

wyraźnie

jasno

przenikliwe 

 .

przecież wszystko może się zdarzyć

wszędzie

zawsze

bez uprzedzenia

.

MrsDalloway

.

Smak powściągliwości

Zalotność – relacyjny element i materialna przyczyna wyrażona w przeźroczystości 

i prześwitywaniu tkanin

Gest – dłonie położone na obnażonym ciele

w ten szczególny sposób

Głos wydobywający się wolno z wnętrza

jakby z namaszczeniem,

 przeciągle

 z  melancholią

bez zbytniej przymilności

i odrobiną nonszalancji

Usta – na przemian napięte i rozluźnione

ledwie zauważalne poruszenie warg

Dłonie – w lekkim wygięciu

miękko spoczywające na twarzy

Źrenice wyrażające łagodne wyrzeczenie

i dumne napięcie 

Stopy – nagie

delikatnie unoszące się ponad podłożem

ruch początkowy – opuszkami palców

potem delikatne opadanie 

                                                          JESTEŚ

*

.

Spaceruje po ścieżkach wyobraźni, 

czuje ciepło na twarzy, doznania –  potęgują wzruszenia.

Pod rozedrganymi powiekami bogactwo odcieni i światła.

Każda nowa myśl rozrasta się konarami i pulsuje we mnie.

Wokół unosi się zapach mchu.

Po stopami 

wilgoć spoczywających liści.

Nie próbuje wyjść z siebie.

Tylko w sobie jestem sobą.

Przede mną jasne polany.

Promienie słońca układają się na szczytach drzew.

Staje się drzewem…

Czuje korzeniami pulsowanie ziemi.

Konarami  obejmuje przestrzeń,

omdlewam.

Zachłystuje się silnym podmuchem wiatru.

 Dotykam smukłych gałęzi  rozwibrowanych brzóz

Ocieram się o chropowaty naskórek twarzy.

Uśmiecham się. 

Na liściach rozszczepione myśli.

Teraz – jestem spokojna.

 

Ożywam karmiona darami ziemi.

W półtęsknotach. 

*

.

Stałam za filarem moich myśli

Pamiętasz?  

Ukryłam się, by w ostatniej chwili przylepić nos do szyby…
I tylko ten deszcz nieustannie, rozmazywał nasze tkliwe uśmiechy.
Nie lubię, kiedy Cie nie ma. 

*

.

Gładkość skóry
Przypadkowy gest – dotknięcie czyjeś dłoni wierzchem swojej
Palące policzki
Ziemia usuwająca się spod stóp
Miłość nie ma zaimka

*

.

Czekając

 

Jeszcze tylko ten jeden raz włoży tę sukienkę

Podaruje sobie odrobinę czasu

 Uniesie ze sobą  pełne nadziei przypuszczenia

zwinięte niczym piąstka

 

.

Ten ostatni raz

Przypomni  sobie koloryt i połysk śladów

przywołujących na myśl zdarzenia

których są pamiątką

 

.

W świetle które przecina cień

wymyśla metodę i moment

To będzie mechaniczna rutynowa operacja

 

O świcie nie otrze się o blask słońca

MrsDalloway     2013.05.26

*

.

Spacer…

W białej straży brzóz

dotykając światła i cienia

.

W leśnym półmroku

gdzie lekka przejrzystość prześwietlonych zakątków 

należy do mnie

.

W nieograniczonej i doskonałej ciszy

idę na palcach 

przeszywając ciałem  

jedwabną gęstość powietrza

 .

Czysty błysk istnienia

*

.

*

.

Noli me tangere

Zna każdy centymetr skóry

ruch oczu

załamanie  głosu

szkic śmiechu

sposób w jaki trzyma głowę

I oddech który brzmi jak opuszczenie gdy śpi



Uzbraja się niedotykanie

nieograniczone

doskonale żywe

w ciszy

i dziękuje

że jest

.

*

Pożegnanie

(Ona) Pamięta
Słodki smak herbatników
moczonych w herbacie
Światła przejeżdżających aut
kończące swój bieg na krawężnikach sufitu
Daleki szmer
– To bezsenność małej dziewczynki

Pamięta
Twój melodyjny oddech
i pomarszczone dłonie
cierpliwie złożone na kuchennym fartuchu

Pamięta
Zabawę w miękkim fotelu Twojej mamy
i tę lalkę w czerwonym sztruksowym ubranku
Wciąż niefrasobliwie ściągała jej białe pantofle ze stóp
A Ty nie miałaś jej tego za złe

Pamięta
Że w progu domu
 witałaś ją mówiąc:
– “Dzień dobry – Laleczko!”
dla Ciebie  (Ona) była najpiękniejszą na świecie

Dobranoc Babciu!