„TWARZ INNEGO” („TANIN NO KAO”) -„The face is the door to the human mind. Without it, the mind is trapped”


Dziękuję Ana!

 Film Hiroshiego Teshigahary to jeden z najbardziej fascynujących filmów jakie widziałam. Można powiedzieć, że jego twóczość wpisuje się w narodziny kina niezależnego. Jego poprzedni film, Kobieta z wydm, to także niewyzykły obraz. Oba dzieła powstały na motywach literackich Abe Kobo. Teshighara łączy w soich filmach ekspresjonizm z  realizmem psychologicznym. Jestem przekonana, że reżyser doskonale rozpisał w swoich obrazach twórczość Kōbō Abe. Film nie jest prosty w odbiorze, ponieważ takie są właśnie postacie literackie powołane do życia przez Kōbō Abe. Opowieść filmowa różni się nieco od pierwowzoru literackiego, ale w niczym nie ujmuje to historii przedstawionej przez reżysera. Jeden z wątków dotyczy postaci mężczyzny, drugi kobiety, oboje muszą poradzić sobie ze zniekształceniem własnych twarzy. Okuyama traci twarz z powodu wypadku, jakiemu uległ w fabryce. Dziewczyna ma oszpeconą prawą część twarzy. Znacząca wydaje się scena, w której młodzi mężczyźni, przekonani o niezywykłej urodzie kobiety, próbują zaczepek, kiedy dziewczyna odwraca się, stają w osłupienieniu. Ale kamera oprowadza nas dalej, pokazując innych ludzi: rannych, kalekich, brzydkich, oszalałych…kobieta nie jest jedyną.

Przypomniałam sobie oglądany dawniej The Weight – koreański film, w którym główny bohater  Jung to garbus, który cierpi na zapalenie stawów, do tego dręczy go gruźliczy kaszel – to także obraz o wyalienowaniu. Tyle, że postać ta budzi w nas pozytywne emocje, takie, które trudno wykrzesać z siebie wobec pana Okuyamy. Wciąż zadawałam sobie pytania: kto kryje się pod bandażami? Kim jest bohater? Jaki jest naprawdę? Czy zmiana twarzy może wpłynąć na to kim się stanie w przyszłości? Powierzchowność zmienia się, ale czy wpłynie to na zmianę zachowania Okuyamy…. Ciekawym zabiegem wydaje się fakt, że w główną rolę wcielił się przystojny  Tatsuya Nakadai, znany z takich filmów jak Harakiri czy Siedmiu samurajów. Reżyser stawia pytania, ale nie daje jednoznacznej odpowiedzi, może w tym także twki siła tego obrazu. 

Bohater intryguje, przeraża, dla otoczenia jest niczym nie przeniknione monstrum. Nie potrafi nawiązać kontaktów z otoczeniem, ponieważ otoczenie boi się tego co inne, nieodgadnione, niepewne. Nawet dla własnej żony jest niczym obcy, ich wzajemne rozmowy są zdawkowe, kobieta boi się zbliżenia.
Twarz jest nam potrzebna, identyfikuje nas. Nadaje naszemu życiu określony rys. Okuyama pozbawiony twarzy – nie ma własnej tożsamości. Dlatego czuje się osamotniony i wyalienowany.
Film jest ciekawy nie tylko ze względu na intrygującą fabułę, ale także klimat. Przypomina film grozy, co podkreśla dosadnie doskonała muzyka Toru Takemitsu, i kadry na granicy mroku i światła. Teshighara cudownie wykorzystał tę grę jasnego z ciemnym.