W poszukiwaniu wroga/ searching for the enemy


La Cinquième Saison,  reż. Peter Brosens ,Jessica Woodworth

 l’avenir de la science H. Arendt pisze, że „wiara w postęp jest przeciwna godności ludzkiej” . 

To jest film, który dałoby się streścić, uchybiłoby to jego artystycznym walorom. To co mnie zaintrygowało to klimat, choć w równym stopniu także fabuła. Pomyślałam, że myślimy zazwyczaj o tym, że w zbiorowości tkwi jej siła, w połączeniu sił. Co jednak zrobić  ze społecznością, która dobro przekuwa w zło. My ludzie, mamy jakiś przedziwny dar wyszukiwania sobie wrogów. Przestaliśmy sobie już tłumaczyć nasze porażki sprawiedliwością Najwyższego lub sztuczkami diabła. Teraz szukamy wroga wśród nas. Gdy dotyka nas coś niewytłumaczalnego, niespotykanego odnajdujemy w naszej społeczności jakąś „anomalię” , w tym wypadku przyczyną dziwnych zachowań natury stał się przybysz – filozof wraz ze swmym niepełnosprawnym synem.
Zawsze przeraża mnie myśl, że jakś grupa ludzi nieokreślona przybliżej społeczność mogłaby zechcieć przeforsować swoje zdanie, pogląd lub ocenę sytuacji , z użyciem możlwie jak najdrastyczniejszych środków. Zazwyczaj, liczy się przecież dobro ogółu. Uzbrajamy się zatem w „teorię przeciwnika” i wcielamy w życie totalitarną myśl. H. Arendt posuwa się dalej w swoich rozważaniach :” Koncepcję wrogości zastępuje koncepcja spisku, a to wywołuje powstanie umysłowości, która przestaje doświadczać i rozumieć rzeczywistość – rzeczywistą wrogość lub rzeczywistą przyjaźń – w jej własnych kategoriach, lecz z góry zakłada, że oznacza ona coś innego”.  Raz jeszcze przypominają mi się moje własne słowa : o
pinia publiczna łatwo feruje wyroki i oceny, dlatego musimy poznawać bliżej pewne zjawiska, by przestać się ich obawiać, starać się je zrozumieć, zaakceptować ich istnienie. Nikt nie każe nam się przecież stawać się kimś innym, niż jesteśmy. Zbyt często okrzykujemy dziwakami tych, którzy znajdują odwagę, by żyć zgodnie z prawdą.

To dzieje się, ponieważ nie dość dużo wiemy na ten temat, nie dość dobrze rozumiemy.

„Anomalia” to przedziwny, wciągający obraz. Pełen dwuznaczności, symboliki, ukrytych znaczeń. Zapewne nie wszystkim, ale mnie ta wieloznaczność bardzo odpowiada. Oglądałam ten obraz bez znurzenia, raczej z zażenowaniem, bo rozczarowała mnie ludzkość. Jestem pewna, że wrócę do tego filmu, czuję, że nie dotknęłam sedna, nie rozszyfrowałam wielu zagadek. Poza tym obraz obfituje w piekne, powolne kadry, wręcz mistyczne.