Theatre, the viewer, the critic


Ansiktet, reż. I . Bergman (1958)

Mam chyba bezdyskusyjną słabość do filmów Bergmana i Béla Tarr’a. Od samego początku czułam, że w filmie „Twarz” kryje się jakiś kruczek.  Jak sam Bergman wspomina, zdarzenia w filmie są niejako związane z trybem życia jakie prowadził wraz z Bibi Anderson w tym czasie. To film, który z kuglarską maestrią opowiada o tym czym jest dla Bergmana „robienie” filmów.
Jak zwykle doskonałe kreacje aktorskie, w atmosferze magii, humoru, spirytulalistycznych seansów, błyskotliwych dialogów. Cudowne zdjęcia. 

Film można odczytywać jako rozprawienie się rezysera przede wszystkim z krytyką. Jej  twarzą w obrazie reprezentuje konsul Egerman. Bergamn charakteryzuje go jako „sympatycznie ograniczone entuzjastę, który pragnie zachować dystans według ustalonych przez siebie reguł,  i który ze zrouzmiałych przyczyn traci głowę.
Bergamn był chyba rozgoryczony opiniami i krytyką na swój temat. W swojej biografii napisał: ” w naszym zawodzie często doświadczamy tego, że jesteśmy atrakcyjni tak długo, jak długo jesteśmy przebrani. Ludziom wydaje się, że kochają nas, kiedy nas widzą w blasku sukcesów i spektakli. Ale jeśli pojawimy się bez maski, i co gorsza, poprosimy o pieniądze, to nagle spadamy poniżej zera. ” I. Bergamn, Obrazy ( str. 164) .
Może dlatego wprowadził postać komendanta policji, który miał uosabiać jego krytyków. To miała być :” dobroduszna kpina z wszystkich, którzy chcieli mnie trzymać na smyczy”. Wszyskie potaci w filmie nie są zatem przypadkowe. Postać Vergerusa także była konkretnie zaadresowana.  Zaś sam Vogler to Bergman, który ” próbuje przekonać dyrektora Dymlinga ze Svensk Filmindustri o przydatności swojego ostatniego filmu” .
Na mnie sympatyczne wrażenie zrobiła postać odtwarzana przez Naimę Wifstrand.  Babcia, a może raczej czarwonica, emanuje niezwykłą magiczną wiedzą, można jej przypisywać czarnowidztwo, ale charakteruzuje ją także wielka życiowa mądrość. 

Najważniejsze stają się jednak słowa Spegla : – „zawsze tęskniłem do noża. Do ostrza, które winno obnażyć moje trzewia. Wyzwolić mózg, moje serce. Uwolnić mnie od moich wnętrzności. Odciąć mój język i moje genitalia . Szerokie ostrze noża, które zeskrobałoby wszelki brud. Potem tak zwana dusza powinna unieść się z niedorzecznego trupa” . 

Jak sam I. Bergman mówi :” to był główny temat filmu. Te słowa odzwierciedlały moją tęsknotę do czystego artyzmu.”