they live in half-truths/ żyją w półprawdach


Le Passé, reż. A. Farhadi

Oba filmy zrobiły na mnie duże wrażenie. Temat na pewno nie nowy, ale zarówno M. Leigh jak i Asghar Farhadi postarali się o nowe spojrzenie. Byłam swego czasu zauroczona poprzednim filmem Farhadiego – Rozstanie. Miałam nadzieję, że kolejny film przyniesie równie silne emocje. To co lubię w kinie to stopniowanie napięcia, niedopowiedzenia, powody do rozmyślań. 
Kłamstwo jest tym aspektem naszego życia, które wyrządza często więcej szkody niż dobrego. Ale to co szczególnie ujeło mnie w obrazie  Farhadiego, to fakt, że nikt nie uchronił się do nieszczerości. Może to i przykry wniosek, ale sięgając do własnej duszy i dośwadczeń, wiemy, że każdemu z nas zdarzyło się skłamać. Często znajdujemy jakieś usprawiedliwienie lub co grosza mówimy, że kierowaliśmy się dobrymi intencjami.
Stając się nieszczerym, stajemy się rozdwojeni w sobie. Nie potrafimy okrzepnąć z własnym „ja”. Tymczasem  w filmie M. Leigh i Farhadiego kłamstwo stało się zaporą w kontaktach z bliskimi.
W obu obrazach moment kulminacyjny przynosi jednak oczyszczenie, wyzwolenie, może także szansę na przyszłość, co nie znaczy, że mamy się spodziewać w koncówce obu filmów happy end(u). Bohaterowie zaczynają czuć ulgę, pozbywając się sekretów i tajemnic, które chowali tylko po to, by ochronić siebie, by nie zniweczyć obrazu siebie w oczach ludzi, których kochają.
Nie mówiąc prawdy, bohaterowie fałszują swoje relacje, to coś w rodzaju ochrony własnej intymności przed oceną innych. Boją się rozczarowań, całkowitego rozerwania więzi. Ewentualne przyznanie się do winy może przecież zrodzić niechciany konfilkt lub doprowadzić do odrzucenia.

Ludzie mają jakąś taką swoistą potrzebę unikania konsekwencji za wszelką cenę. Boimy się stawić czoła karze, a karą może być przecież wszystko: niechęć, brak miłości, śmierć, odrzucenie.
Oba obrazy pytają:  Czy tak można żyć? Co dzieje się, gdy za wszelką cenę próbujemy ukryć swoje prawdziwe inetncje i emocje. Dlaczego tak bardzo boimy się oceny innych? I czy w ogóle można żyć nie wykorzystując nieszczerości i półprawd?
Wydaje się, że przeszłość,  w której ukrywamy kłamsta i półprawdy wlecze się za nimi, dręczy, rozdziera na nowo.

le-passe-tahar-rahim-ali-mosaffa

W każdym z tych obrazów wzmaga się ciśnienie, czujemy, że ta bańka musi wreszcie pęknąć, choć w Farhadi zrobił to moim skromnym zdaniem dużo zręczniej. Z każdą kolejną chwilą, oczekujemy na rozwikłanie, ale ono nie przychodzi, bo zaskakują nas nowe fakty, nowe prawdy, odkrywane wolno tajemnice i drobne sekrety.
Nie chcę psuć potencjalnym kinomanom ewentulanej projekcji, dlatego tak niechętnie odnoszę się do konkretnych zdarzeń. Ale gorąco polecam „Przeszłośc” , a może także powrót do nagradzanego filmu „Sekrety i kłamstwa”.

I co najdziwniejsze te dwa filmy są tak skonstruowane, że mimo zdarzeń i ich konsekwencji, nadal czułam sympatię do bohaterów. Może dlatego, że sam reżyser przejawiał dużą subtelnośc i delikatność w ocenie zdarzeń i samych postaci. To wielka zaleta tego filmu. 

Secrets & Lies, reżyseria: Mike Leigh