Why this film touched me…


JACKSON POLLOCK parte 1 from S e n t i r A r k i t e c t u r on Vimeo.

Pollock, reż. Ed Haris

Tak, nadrabiam filmowe zaległości. Dopiero teraz dostrzegłam ile mnie ominęło. I gdzie ja byłam do tej pory?( śmiech). Lubię patrzeć na obrazy J. Pollocka. Może dlatego, że nie przepadam za sztuką odwzorowującą jedynie rzeczywistość. Obejrzałam go z kilku powodów, nie przywiązując się do opinii krytycznych na jego temat.
Pierwszym jest zainteresowanie samym artystą, drugi to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czym jest sztuka – malarstwo abstrakcyjne.
To naprawdę nie jest łatwe zadanie – wytłumaczyć młodzieży czym jest abstrakcja. I nie gniewam się, gdy młody człowiek zaczyna od słów: ” to tylko jakieś bohomazy”, ” i jak można za to dać tyle kasy”, ” tak to ja też potrafiłbym namalować” itd.
Jakże często muszę przekonywać, że nie sposób odnieść się do sztuki współczesnej bez szukania kontekstu, znajomości historii sztuki , obserwacji zmian jakie zachodziły.
Ten film na pewno nie tłumaczy dlaczego Pollock malował właśnie taką a nie inną techniką. Ale jest doskonałym zapisem studium człowieka – artysty. Z jego uwikłaniem, zmaganiem się z samym sobą, udręczeniem, miłością, bliskimi.
Jak zawsze jego sztuka jest wyrażeniem samego siebie, jak więc można dyskutować z tym, że ktoś wybrał taki a nie inny sposób na ujawnianie własnego wnętrza. To tak jakby nie akceptować kogoś za to kim jest.
Ed Haris jest jak zwykle stworzył doskonałą kreację. Przypomniał mi tą rolą swoje poprzednie wcielenie w filmie ” Godziny”.
Artysta zmaga się nie tylko z procesem twórczym, z tym co nosi wewnątrz, ale także z falą krytyki, próbami interpretacji i nadinterpretacji. Z tymi, dla których jest tylko źródłem wzbogacenia się, ale także z tymi, którzy  nie rozumieją, nie próbują zrozumieć, oderwać się od tego co już znają, by zachłysnąć się czymś nowym. Wciąż ulega porównywaniu. Z obrazu wynika, że nieustannie szukano dla Pollocka kontekstu, przecież trzeba go posortować , sklasyfikować, umieścić, wpisać w odpowiednie miejsce. Inaczej nie istnieje. To błąd jaki popełniamy. Nie patrzymy na artystę jako takiego, na niego samego. Na artystę – człowieka.