Who are you – Frances Ha?


Ukazało się wiele recenzji na temat tego film  Frances Ha – Noah Baumbach, więc nie będę próbowała być mądrzejsza od wielkich tego świata:))

Ale podzielę się odrobinę własnymi refleksjami.
Frances jest pełna energii, jak o sobie mówi ” nierandkowalna” szalenie niepoukładana, i nie wiem czy to jej wada, czy zaleta. Jej życiowe plany zmieniają się w oka mgnieniu, nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca na dłużej. Nawet jej przyjaźń przechodzi wielką próbę, ponieważ Frances nie potrafi zaakceptować, że inni, otaczający ją bliscy ludzie pragną w końcu jakieś stabilizacji.  Jej sposób bycia i swoista nieporadność może się wydawać nieco drażniąca, ale taka właśnie jest. I może właśnie dlatego wydaje się tak bardzo prawdziwa. Może myślę tak, ponieważ zdarzyło mi się poznać osobę mocno przypominającą bohaterkę filmu. I po części znalazłam w niej odrobinę siebie.Frances.Ha.22


Jej niezgrabność, poczucie humoru, duża nadruchliwość, i nieprzewidywalność przyprawia widza o leciutkie zdumienie. Ale w końcu pada pytanie: – jak długo można tak żyć? Balansować na linie, trochę z poczuciem niespełnienia, brakiem tego „pewnego jutra”. Ale czy można być w ogóle pewnym czegokolwiek…?Frances.Ha.2012.

Frances budzi się nie wiedząc do końca jak spędzi swój dzień, może być gdziekolwiek i robić cokolwiek. 
Czujemy jej młodzieńczego ducha, choć w naszej rzeczywistości wielu dorosłych i doświadczonych uznałoby, że dziewczyna – kobieta w tym wieku, powinna coś w swym życiu wreszcie postanowić. 
Ale ja pytam po co ? 
Czy stabilizacja daje nam pewność naszych przedsięwzięć ? Czy nadal będziemy tą samą osobą? A może to otoczenie powinno zaakceptować nas takim jakimi jesteśmy.
Kiedy Frances zawstydzona sprząta swoje rozrzucone ubrania, przyjaciółka mówi:-  „Ale ja lubię Cię właśnie taką” .
Jeśli zatem coś zmieniać, dorastać, to na pewno nie za cenę własnych marzeń i osobowości.
Dziewczyna pełna jest niepokoju, wciąż ulega nowym bodźcom, stawia pytania, ucieka i wraca. Zachłystuje się bez ograniczeń. Jest niczym rwąca rzeka, która wciąż wylewa się poza nurt.
A przy tym wesoła, sympatyczna, narwana i niepoprawna. Frances.Ha.22

To co dodaje filmowi uroku to czarno – białe kadry i muzyka – nie ukrywam, że pojawienie się „Modern love” Davida Bowie zawsze mnie rozbraja. To na pewno nie jest wielkie kino, ale z odrobiną humoru i maleńką dawką gorzkich refleksji –  sympatyczny obraz na sobotni wieczór.