Najpierw Melancholia sprzeciwu, László Krasznahorkai, potem Béla Tarr


Moja przygoda z prozą László Krasznahorkai rozpoczęła się trochę nietypowo, bo najpierw sięgnęłam po filmy Bela Tarra, a przygodę z reżyserem zawdzięczam Anie. 
Na okładce książki przeczytałam krótką recenzję Susan Sontag – „wizjonerska, bezwzględna, apokaliptyczna powieść węgierskiego mistrza literatury” . I właściwe te słowa powinny wystarczyć za całą recenzję książki.The_Melancholy_Of_Resistance

Nie potrafię dokładnie określić, dlaczego tak mocno pochłonęła mnie lektura tej powieści. Może to za sprawą języka, którym László posługuje się z niewątpliwą wirtuozerią, budując przy tym piękne długie zdania, pozbawione dialogów postaci. Miałam wrażenie, że Krasznahorkai jest ogarnięty pasją pisania. Pisarz błądzi jak w meandrach ludzkiej psychiki, zakotwicza się w niej, ze swoistą radością odkrywa tajemnice, myśli, zamierzenia i lęki  swoich bohaterów, gdzie zdarzenia toczą się niczym w medias res.
Krasznahorkai  prowadzi nas bez wytchnienia po swoim apokaliptycznym świecie, wśród wyrzutków, degeneratów, lizusów, rządnych władzy, zagubionych, lękliwych, ale także niepoprawnych marzycieli jak Valuska. Bohaterowie, których losy śledzimy,  poruszają się powoli w tej nieskończenie czarnej, surrealistycznej  komedii , która jest gęsta i lepka jak melasa. Wewnątrz tej entropii i atmosferze rozkładu siedzi wielki cyrkowy wieloryb, który dla niewybrednej gawiedzi jest jedynym źródłem rozrywki. Ale dla nas czytelników jest też kolejną zapowiedzią nieuchronnego końca. 

Każda z postaci jest silnie zarysowana. Autorowi nie brakuje poczucia humoru i skłonności do ironii w ukazywaniu ludzkich słabości. 

O czym jest dzieło węgierskiego pisarza? Trudno sprowadzić temat i problem do jakieś jednej klarownej konkluzji. To zapewne pieczołowicie odmalowana wizja ludzkiej zagłady. W tej lekturze jest wszystko co lubię : odrobina Kafki, Dostojewskiego i Hieronima Boscha.

Wciąż myślę o tym co tak naprawdę spowodowało taki wstrząs ? Czy to było nieuchronne? Czy mieszkańcy sami się o to prosili? Kto ponosił winę za taki stan rzeczy?
Zabrakło charyzmy, zdrowego rozsądku, walki z przesądami i ludzką głupotą? 

Teraz czeka na mnie film Tarra  – Werckmeister Harmonies, który jest ekranizacją powieści.

Książkę polecam, ponieważ dawno nie czytałam tak dobrej literatury.