Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc…


(ludzie)”Nie są plugawi z natury, są tylko grzeszni, jeśli okoliczności ich do tego zmuszają”.
B.Tarr

Tak, zakochałam się w filmach Bela Tarra. 
Kolejny obejrzany przeze mnie obraz raz jeszcze uświadomił mi, że ten węgierski reżyser to mistrz ujęcia. Patrząc na Potępienie (Kárhozat), doszłam do wniosku, że nie pojawił się w tym filmie ani jeden zbędny kadr. Słów pada tyle ile powinno i są kwintesencją rozważań mistrza. Historia, którą opowiedział w tym obrazie Tarr jest jak najbardziej ważka i nader uniwersalna. Miejsce i czas nie mają tutaj najistotniejszego znaczenia.
To co nie pozwala oderwać oczu ekranu  to kadry i cisza, przerywana dźwiękami, które jeszcze na długo po obejrzeniu filmu wybrzmiewają w uszach.

.

500full

Zaskakuje mnie to, że choć opisywana przeze niego rzeczywistość jest zabagniona, opływająca szlamem, brudem i ludzkim cierpieniem, to mimo to nie czuję niepokoju.
To działa jak katharsis. Wiem, że muszę się z tym zmierzyć.
Film jest dziełem przejmującym- półmrok panujący w pomieszczeniach, mgła, czas odmierzany przesuwającymi się wagonikami na kolejce linowej. Twarze – smutne, zniszczone, strapione życiem; sfory wygłodniałych, bezpańskich psów i deszcz, który pada nieustannie. Jak gdyby słońce miało już nigdy nie wyjść. Czułam pogłębiającą się melancholię.
I chociaż spodziewam się złowieszczo nadchodzącego końca, to nie czuję strachu, może to dzięki tym długim, leniwie płynącym kadrom. Mam czas na refleksję.
Ten film to kolejny „spektakl” opowiadający o ludzkiej kondycji. Na koniec zostały już przecież tylko sterty gruzu i wrak człowieka, klęczący przed ujadającym psem. Wszystko staje się w tym filmie metaforą, nawet mgła. 

” Mgła wnika w każdy zakamarek, w płuca. Zagnieżdża się w duszy”. Kárhozat ( BÉLA TARR)