Szukając dziwacznych miejsc


    Małgorzata Hillar

Pierwszy stopień szaleństwa

Rzucić to wszystko, schłopieć,
otoczyć się lasem, czerpać wodę z jeziora,
odejść od tysiąca zużytych słów,
przez które sens wylatuje jak przez dziurawe
rzeszoto,
wyszukać miejsce dziewicze o urzekających
porankach

[…]

droga1

fot. A. Bober

Powodowana jakimś wewnętrznym impulsem, w piątkowe popołudnie, wracając z pracy do domu pojechałam, w okolice Trzebnicy. Może z tęsknoty za wzgórzami trzebnickimi…sama nie wiem. Nigdy nie planuję swoich wyjazdów, zmierzam zawsze przed siebie, którąkolwiek z dróg, trzymając się jedynie wybranej okolicy. Tym razem trafiłam do Brochocina.

Zapadał zmierzch. Krople spływały wolno po szybie samochodu. Nie sądziłam, że uda mi się zrobić jakiś zdjęcia. 

Cóż, lubię kiedy los płata sympatyczne figle i zanosi mnie tam, gdzie czeka na mnie jakaś ruina.

DSC00125

fot. A. Bober

.
Wchodząc do środka czułam zapach starego drewna. Przyroda rozgościła się we wnętrzu na dobre.
W środku panował półmrok… Zawsze dopada mnie w takich chwilach silny przypływ adrenaliny.

DSC09958

fot. A. Bober

wejscie na pietro

fot. A. Bober

Schody, które pokonałam, aby wejść na piętro wydawały się być w dobrej kondycji, ale prowadziły w miejsce, gdzie już od dawna nie ma jednej ze ścian.
Drewniane deski uginały się pod moimi stopami. 

Jak zwykle w takich miejscach najsmutniejsze są dowody działań wandali. Kiedy coś im się przydaje wynoszą, wyrywają, wyłamują, plądrują. Ale kiedy rzecz staje się mało interesująca wtedy przyśpieszają bieg czasu, pozbawiając nas przyjemności oglądania tego co w takich miejscach najpiękniejsze. Ogień, który zaprószyli w tym miejscu strawił część elewacji i stropu.Pomieszczenia są puste, albo zalegają w nich śmieci i meble  przyniesione przez okolicznych mieszkańców.

DSC00009

fot. A. Bober

widok z 1.pietra

fot. A. Bober

…Lubię tę ciszę, odgłos moich stóp penetrujących kolejne przestrzenie…odgłos wiatru, wypełniającego szczeliny, odpryski i zadrapania , i te misternie wykonane detale, wykończenia portali, stolarki okiennej, schodów…

Zastanawiałam się, stojąc na kolejnym piętrze czy powinnam wchodzić na poddasze. Nigdy nie wiem co zastanę…czy jakiś spróchniały stopień nie ugnie się i złamie pod naciskiem mojego ciężaru ciała. Nie wiem też czy za zamkniętymi lub uchylonymi drzwiami nie spotkam  jakiegoś wątpliwego gościa lub gospodarza

poddasze

fot. A. Bober

Ze stropu oprócz mchu, wyrastało kilka zielonych, młodych gałązek…patrząc przez maleńki otwór w dachu, myślałam o tym, że kiedyś to naprawdę było piękne miejsce…

fot.A. Bober

dworek