„Tablice” /Takhte siah Samiry Makhmalbaf -movie as a metaphor


„Interview with Samira Makhmalbaf
By Zubeyir Arslan

Samira, You’re 20 years old, and now the whole world is talking about you. Can you tell us why you selected Kurdistan to make your film?
Kurdistan is not an exotic location for me. It’s a region where I’ve lived and travelled. I’ve frequently done film work with my father in the villages of Kurdistan. What most attracted my attention during those filming sessions, and which forms the topic of my film, was the material that the teacher there tried to teach to his students with his blackboard. In addition, the facial expressions on the Kurdish children, and the majestic stance of those mountains of Kurdistan affected me greatly. The mountains spoke with me there. When I was a little girl, my father had spoken to me of Kurdish history, and the Kurdish experience, and when I compared all that with what I saw myself, a really interesting topic suggested itself. After we finished our filming in Kurdistan, my father gave me a four-page scenario relating to the film we had shot. When I combined that with the notes that I had taken myself, this film was the result. That is, we can say that the scenario for “Takht-e Siyah” was written after the filming.

What was the message that you tried to convey in the film?
I’ll leave that to the film. Those who watch it will easily understand. I don’t want to explain it before people have seen the film. Because the mountains also speak in “Takht-e Siyah”.
Nature has taken on the ability to speak. The topography of Kurdistan will explain everything. I believe that, with the Kurdish peasants in the film, we’ve conveyed a serious message. But just like with a poem, you have to experience it, you have to watch the film…

Do you have any message that you’d like to convey to the Kurdish people by way of our
newspaper?
I want Kurdish people above all to see this film. I believe that we’ve conveyed some major messages in it. Just like a poem. I consider myself to be a part of the Kurdish people. I tried to portray the speech of the mountains of Kurdistan, and the smiling faces of the brave Kurdish villagers, in the film. It’s the Kurdish people who will best be able to interpret the film”.

Chciałam zobaczyć ten film w ramach Brave Festival, ale nie miałam tyle szczęścia. Po raz kolejny przekonałam się o tym, że kino irańskie jest nośnikiem ważnych treści tych moralnych i  emocjonalnych. Uzupełnia mają wiedzę o świecie, ale przede wszystkim o człowieku. Dlaczego chciałam zobaczyć ten film? Powody wcale nie są banalne. Chcę pamiętać, że gdzieś dzieją się rzeczy, z którymi nie potrafię się pogodzić; chcę zobaczyć by zrozumieć, a może docenić własną codzienność, która pomimo wielu przeszkód nadal toczy się łagodnie.  I chociaż trudno pogodzić się z taką prawdą, to przecież gdzieś taki świat pełen przemocy, cierpienia i walki o każdy dzień – istnieje…
Zawsze ujmują mnie filmy, w których grają nieprofesjonalni aktorzy, tak stało się także w przypadku dzieła Makhmalbaf.
To historia dwóch nauczycieli rozpaczliwie poszukujących uczniów wśród  Kurdów irackich, którzy uciekają przed siłami Saddama. Obaj wciąż spotykają się z odmową. Nikogo w tych warunkach nie interesuje nauka. Wyczerpująca tułaczka uciekinierów wiedzie przez niebezpieczne, kamieniste drogi pokryte kurzem. Nikt nie wie skąd nadejdzie niebezpieczeństwo. 

Kiedy nauczyciel proponuje chłopcom edukację jeden z nich stwierdza:

” Wciąż jesteśmy w drodze …

My jesteśmy mułami,

Żeby poczytać książkę trzeba usiąść , my ciągle idziemy…”

To tylko jakiś wycinek rzeczywistości w jakiej egzystują Ci ludzie, ale jak dla mnie wystarczająco przejmujący. 

Makhmalbaf udaje się,  pomimo braku scen batalistycznych, oddać atmosferę strachu i śmierci. Brud, głód, kamieniste ścieżki, strzały dochodzące wędrujących z różnych miejsc, starość i zniedołężnienie, kres wytrzymałości, wyzucie z uczuć, pragmatyzm, i młodość, która uczy się jak nienawidzić( bo przecież kogoś obwiniają za swój los).
Słowa: ” kocham cię” zapisane na czarnej tablicy tracą tutaj swoje znaczenie. 

Tablice, które niosą nauczyciele stają się raz posagiem lub tarczą przed obstrzałem z karabinów. Nauka wydaje się czymś całkowicie zbędnym w tych okolicznościach, przecież chodzi jedynie o to by przeżyć kolejny dzień.

Na pewno więcej emocji kryje się w filmie : ” Czas pijanych koni” , ale film Makhmalbaf doskonale uzupełnia moje wyobrażenia o tych ludziach, ich sytuacji  i przestrzeni w jakiej się znaleźli. 

 -takhte-siah