Heaven, in which I would like to live…


fot. A. Bober

fot. A. Bober

“Maybe there is no Heaven. Or maybe this is all pure gibberish—a product of the demented imagination of a lazy drunken hillbilly with a heart full of hate who has found a way to live out where the real winds blow—to sleep late, have fun, get wild, drink whisky, and drive fast on empty streets with nothing in mind except falling in love and not getting arrested . . .”

Hunter S. Thompson

droga do...

fot. A. Bober

fot. A. Bober

fot. A. Bober

fot. A. Bober

fot. A. Bober

Miasto w którym chciałabym zamieszkać

To miasto jest ciche o zmierzchu,
gdy blade gwiazdy budzą się z omdlenia,
i głośne w południe głosami 
ambitnych filozofów i kupców,
którzy przywieźli ze wschodu aksamit. 
Płoną w nim ognie rozmów, 
ale nie stosy.
Stare kościoły, omszałe kamienie 
dawnej modlitwy, są w nim jak balast 
i jak rakieta kosmiczna.
To jest miasto sprawiedliwe, 
gdzie nie karzą obcych,
miasto szybkiej pamięci
i powolnego zapomnienia,
tolerujące poetów, wybaczające prorokom
brak poczucia humoru.
To miasto zostało zbudowane 
według preludiów Chopina, 
wzięło z nich tylko smutek i radość. 
Niewielkie wzgórza otaczają je 
szerokim pierścieniem; rosną tam 
polne jesiony i smuk1a topola, 
sędzia pośród narodu drzew.
Wartka rzeka, płynąca przez śródmieście, 
szepcze w dzień i w nocy
niezrozumiałe pozdrowienia 
od źródeł, od gór, od błękitu.

A. Zagajewski

 

fot. A. Bober

fot. A. Bober

 

fot. A. Bober

fot. A. Bober

 

 

Cz. Miłosz

Jak powinno być w niebie

Jak powinno być w niebie wiem, bo tam bywałem.
U jego rzeki. Słysząc jego ptaki.
W jego sezonie: latem, zaraz po wschodzie słońca.
Zrywałem się i biegłem do moich tysiącznych prac,
A ogród był nadziemski, dany wyobraźni.
Życie spędziłem układając rytmiczne zaklęcia,
Tego co ze mną się działo nie bardzo świadomy
Ale dążąc, ścigając bez ustanku
Nazwę i formę. Myślę, że ruch krwi
Tam powinien być dalej triumfalnym ruchem
Wyższego, że tak powiem, stopnia. Że zapach lewkonii
I nasturcja i pszczoła i buczący trzmiel,
Czy sama ich esencja, mocniejsza niż tutaj,
Muszą tak samo wzywać do sedna, w sam środek
Za labiryntem rzeczy. Bo jakżeby umysł
Mógł zaprzestać pogoni, od Nieskończonego
Biorąc oczarowanie, dziwność, obietnicę?
Ale gdzie będzie ona, droga nam śmiertelność?
Gdzie czas, który nas niszczy i razem ocala?
To już za trudne dla mnie. Pokój wieczny
Nie mógłby mieć poranków i wieczorów.
A to już dostatecznie mówi przeciw niemu.
I zęby sobie na tym połamie teolog.

znaki nieba

fot. A. Bober

.