wabi…Z miłości do powietrza, światła i przestrzeni.


Rilke Rainer Maria

Przez którą ptaki przelatują…

Z nas wyrywa się przestrzeń i przemieszcza rzeczy:
aby ci udał się byt drzewa, spowij
go swoją wewnętrzną przestrzenią,
otocz go zatrzymanym powiewem.
Nie ogranicza się. Dopiero we wcieleniu
w twą rezygnację stanie się prawdziwym drzewem.

{przeł. M. Jastrun}

Wabi is defined in the aesthetics of the Japanese as a gentle suggestion, irregularity, simplicity and impermanence. Captivating is while used by them the modest measures which are expressed in a variety of areas, including architecture. And this is what I so strongly me attracted to this culture.

I always had a fondness for asceticism in architecture. I like when the room turns into a space for the play of light and shadows of varying intensity. This dim light that filtered in Japanese traditional homes by wall paper, light comes into the room surreptitiously. Nothing as no beautifies of space as sunlight game in the wall. The subtlety of colors that differ from each other only shades. It impresses me aura of mysterious beauty. I feel…homesickness to an ascetic architectura. I have more respect for the beauty, simplicity and taste. There is something special about the combination of nature with architecture.Te glazed spaces full of light and peace which becomes is a symbiosis with the environment.
In my house doesn’t have curtains, I want see space behind my window, I want feeling of nature

contemproary architecutre

Wabi określa się w estetyce japońskiej jako delikatną sugestię, nieregularność, prostotę i nietrwałość. Urzekająca jest wykorzystywana przez nich skromność środków w jaki wyrażają się różnych dziedzinach, także w architekturze. I to jest chyba to co tak mocno mnie w tej kulturze pociąga. Choć nie wszystkie projekty dotyczą japońskiej architektury nowoczesnej, to jednak mocno mnie zaintrygowały. 

Obejrzenie tych domów to była dla mnie duża przyjemność. Od zawsze przejawiałam słabość do ascetyzmu w architekturze. Lubię, gdy pomieszczenie staje się przestrzenią do gry światła i cienia o różnej intensywności . To blade światło, które sączy się w japońskich tradycyjnych domach przez papierowe ściany, światło wpada do środka ukradkiem. Nic tak bowiem nie upiększa pomieszczenia jak gra promieni słonecznych. Subtelność barw, które różnią się od siebie na ścianach jedynie odcieniami. Zachwyca mnie ta aura tajemniczego piękna. Moje architektoniczne tęsknoty to nie wyraz braku umiaru czy też pazerności i chęci posiadania.To raczej szacunek dla piękna, prostoty i smaku. Jest coś niezwykłego w tym połączeniu natury z architekturą.Te oszklone przestrzenie pełne światła i bijący z nich spokój. Symbioza z otoczeniem, wtapianie się, scalanie, nie ingerencja za wszelką cenę. Gdzieś za plecami wciąż marzy się taka przestrzeń, ale skromnym domkiem w takiej, a nie miejskiej przestrzeni zadowoliłabym się. 

Może dlatego w oknach mojego domu nie ma firan i  zasłon, chcę czuć przestrzeń i naturę za oknami mojego domu. Chcę, by swobodnie przenikała wraz ze światłem. 

Ne quid nimis – nic ponad miarę; aby nie zanadto.