Bo życie ma smak


Smak curry
The Lunchbox
reż. Ritesh Batra / Indie, Francja, Niemcy, USA 2013 / 104’
dabba-2
Gdy obejrzałam ten film zastanawiałam się co stanowi o jego sile. Dlaczego wyszłam z kina rozluźniona i w dobrym nastroju. Ktoś powie:” bo wy babeczki lubicie takie słodkie love story”:)
I choć muszę się z tym stwierdzeniem zgodzić, to sama unikam nużących melodramatów i przesłodzonych historyjek, to ten film ujął mnie, bo  jest czymś więcej niż niewinną opowieścią o rodzącej się miłości.
I jak to bywa najczęściej, to przypadek  daje początek dalszym zdarzeniom.
Dabbawallahs to ponad pięciotysięczna grupa profesjonalnych dostarczycieli jedzenia do biur („dabba”) na terenie Mumbaju. Każdego poranka transportują oni gorące posiłki, przygotowane przez Hinduski dla swoich mężów, prosto do ich miejsc pracy. Mimo że Dabbawallahs to w większości analfabeci, skomplikowany system oznaczeń pozwala na dostarczanie jedzenia prawie bez omyłek
Pewnego dnia, pojemnik z obiadem przygotowanym przez Ilę zamiast trafić do męża, ląduje na biurku Sajaana Fernandeza, księgowego, który po 35 latach pracy zamierza odejść na zasłużoną emeryturę. I pewnie gdyby nie „magia w rękach”, którą posiadała Ila, (była doskonałą kucharką) ,Sajaan nie przywiązałby do tego zdarzenia większego znaczenia.
Film nabiera cudnego klimatu, gdy na dnie menażki pojawia się list. Odtąd związuje się między nimi szczególna więź. Wspólna korespondencja jest jakimś antidotum na marazm, melancholię, codzienność, która bywa przytłaczająca. Pada niewiele słów, ale odnosi się wrażenie, że oboje rozumieją się doskonale. Sajaan pięknie opowie zaledwie w kilku słowach o miłości do zmarłej żony, Ila odkryje przed nim najgłębiej skrywane marzenia i lęki, ale także fakt zdrady męża.  Jakby w powietrzu rozciągnięta była jakaś nic,  po której biegną najpiękniejsze myśli.
lunchbox
Ale Batara zadbał też o  stosowną dawkę humoru. Prawie do łez rozbawił mnie głos mieszkającej nad Ilą kobiety, którą nazywała ciocią. Jej rola sprowadza się do doradzania w sprawach kulinarnych, ale jest też chyba bratnią duszą dla naszej bohaterki. Przez cały czas trwania filmu słyszymy tylko jej głos. 
Kamera oprowadza także delikatnie po Bombaju, wskazując trafnie codzienność tego miasta, ale także odkrywa różnice społeczne, i izolację niektórych mieszkańców. Wszyscy pojawiający się bohaterowie w jakimś stopniu ulegają codziennej rutynie i ciążących na nich obowiązkach.
To co mnie ujęło to oszczędność słów. To bardzo ciepły film z wyważoną odrobiną nostalgii, humoru, romantyzmu, smaku i zapachu.
Ależ ja byłam głodna po tym filmie:)