Może trzeba uczyć się od Zuni? / You may need to learn of the Zuni?


Wzory-kultury_Ruth-Benedict

Ruth+benedictAntropologia jakoś zawsze zajmowała mój umysł. Zagadnienia kulturowe nieustannie mnie fascynują, może dlatego, że lubię przyglądać się ludziom i wiedzieć – dlaczego? Przeczytałam parę lat temu książkę R. Benedict zatytułowaną Chryzantema i miecz. Mówi się, że nie odwiedziła nigdy Japonii, a mimo to napisała bardzo wnikliwą i pasjonującą książkę o zależnościach społecznych, normach, tradycjach panujących w tym kraju. Nie zastanawiałam się zatem długo czy kupić „Wzory kultury”. W ciemno wiedziałam, że to będzie dobra lektura. Antropologia pomaga mi zrozumieć złożoność świata i jego różnorodność. Nie lubię słowa „tolerancja”  i „akceptacja” to z góry jakby wyklucza. „Nie lubię go, ale będę go tolerował” – okropność!
Chciałabym zrozumieć pewne tendencje kulturowe, poznać na czym polegają różnice i zrozumieć dlaczego to co normą jest w jednym miejscu świata, w drugim przestaje nią być. To pozwala także w szerszym stopniu poznać motywacje indywidualne.
Ruth B. opisuje trzy plemiona, rzec by można skrajnie różne, dając tym samym przykład współistnienia ludzi tej samej nacji, ale zupełnie odmiennie postrzegających świat. Co uwypuklają tradycje, wierzenia, wzajemna komunikacja.
Szczególnie zainteresowało mnie plemię Zuni. To Indianie  Pueblo z południowego zachodu Stanów Zjednoczonych. Jak pisze Benedict wybrali sobie, z niewyjaśnionych przyczyn, jako teren zamieszkania bardzo nieprzyjazną pustynię, pozbawioną wody. 

zuni1

fot. Edward S. Curtis

Nie wiadomo dlaczego swoje domostwa budowali z dala od jakichkolwiek źródeł wody. Życie Zuni różni się znacznie od pozostałych ludów Ameryki Północnej.  Nade wszystko cenią sobie spokój, brak agresji i wstrzemięźliwość. Natomiast lwia cześć ich życia polega odprawianiu rytuałów. Koncentrują się na tym, aby wszystkie działania – praktyki religijne prowadzone były ściśle według przyjętych reguł. Po co się modlą? Mówią zawsze, że po to”aby spadł deszcz”:)
Wiele fragmentów dotyczących reguł życia tego plemienia rozbawiło mnie, ale to co przeczytałam wzbudziło raczej moją sympatię dla tych ludzi. Może dlatego, że wiele kwestii uprościli na tyle, że w całej społeczności panuje doskonała harmonia.
Zuni-Bead-Workerfot. nieznany

Kiedy chłopiec ubiega się o rękę dziewczyny pojawia się w domu jej rodziców, ojciec pozwala dziewczynie samej dokonać wyboru. Jeśli się zgadza, jej matka przygotowuje posłanie, na którym młodzi spędzają noc. „Następnego dnia dziewczyna myje chłopcu włosy. Po czterech dniach wkłada swój najpiękniejszy strój i zanosi duży kosz kukurydzy do domu jego matki. Poza tym nie ma żadnych innych formalności.”  Kiedy sprawy nie układają się miedzy małżonkami najlepiej żona układa jego rzeczy na progu, co jest sygnałem dla męża, że musi opuścić jej dom. Zuni nie przejawiają jakiś głębszych uczuć zazdrości, zemsty czy przywiązania. Wszelkie nieporozumienia są zaś źle widziane. Okazuje się jednak, że i tak wiele małżeństw pozostaje ze sobą na długie lata. Kobiety nie muszą być posłuszne mężom, ale mężowie mają obowiązek troszczyć się o swoje rodziny.
Sprawy ekonomiczne w ogóle nie dochodzą do głosu. Bogactwo jest czymś mało ważnym. R. Benedict, uważa, że Zuni bliski jest umiar w rozumieniu helleńskim. „Trzymają się złotego środka” we wszystkim zachowując umiar. Nazywa ich nawet apollińczykami. Dalecy są od przyjmowania jakichkolwiek środków, które powodowały by wizje, czy halucynacje. O ile dotyczyło to wielu innych plemion, u Zuni problem alkoholowy nie istniał, nie znaleźli oni przyjemności w upijaniu się whisky. Odrzucają także samotortury. Brzydzą się zresztą wyrządzaniu krzywdy dzieciom i dlatego nigdy nie podlegają karze.

zuni

fot. Edward S. Curtis

To co mocno mnie zdumiało to fakt, że Indianie Zuni nie uznają autorytetów. Uważają bowiem, że ” Człowiek, który pożąda siły czy wiedzy, który chce być – jak określają pogardliwie – ‚ przywódcą swego ludu’, spotyka się jedynie z naganą i  najprawdopodobniej będzie prześladowany za uprawianie czarownictwa” .Nawet Rada Zuni nie posiada wielkich przywilejów.
Ten aspekt kulturowy rozciąga się także na stosunki rodzinne. Nikt nie wykorzystuje swojej „władzy” nad nikim. To raczej przejaw troski i dążenie do rozstrzygania wzajemnych sporów.
Zuni rezygnują w ten sposób z uczenia rywalizacji. Nawet podczas obrzędów inicjacyjnych chłopców dąży się do tego, aby był to raczej łagodny sprawdzian a nie dotkliwa próba.
Nawet zdrada karana jest w łagodny sposób. R. B. przytacza przykład, w którym opisuje jak żona dowiadując się o zdradzie męża postanowiła przestać prać jego ubrania, by ” pojął, że ona wie i wszyscy wiedzą” . To odbyło się bez żadnej zbędnej wymiany słów, bez awantur i oskarżeń.
Ale, jest zabawny kruczek – żona może bowiem wyzwać rywalkę i publicznie ją pobić, cała awantura trwa krótko i nie czyni żadnej z nich większych szkód.
Dla Zuni świat nie jest „polem walki dobra ze złem”, nie są dualistami. Bycie tu i teraz to nie jest ” wyścig życia ze śmiercią” . To raczej jedność człowieka ze wszechświatem. 

Edward+S.+Curtis+-+Zuni+girls

fot. Edward S. Curtis