„Marionetista – o człowieku, który uskrzydlił anioły”- Polecam


Marionetista

 

The Man Who Made Angels Fly
reż. Wiktoria Szymańska / Polska, Wielka 

 

Pamiętam te chwile w teatrze, gdy miałam okazję obcować z marionetkami, ale także ludźmi, którzy na co dzień ożywiali na scenie lalki, to zawsze były dla mnie wzruszające momenty.
Mocno przeżyłam śmierć  prof. Beaty Pejcz, aktorki i pedagoga Wrocławskiej Szkoły Teatralnej, miałam przyjemność brać udział w jej zajęciach. Myślę, że była w swoim fachu kimś naprawdę wyjątkowym.
Wspominam często z rozrzewnieniem  zajęcia z animacji przedmiotu. Powstawanie etiudy z materii nieożywionej, dla której inspiracją była muzyka i ludzka kreatywność.
Ale zawsze najmocniej na scenie dotykały mnie te spektakle i ćwiczenia, gdy oglądałam lub sama  prowadziłam marionetkę.
MetBaptiste
Film W. Szymańskiej polecam gorąco! To niezwykle wzruszający, ciepły obraz pełen dobra, piękna, mistycyzmu i artyzmu.  Ten film osiąga taką wysoką wartość dzięki samemu bohaterowi Michaelowi Meschke – niesamowitemu człowiekowi – artyście i pedagogowi. Jego życie splotło się niejako z życiem postaci, które wykreował. Ze swoimi podopiecznymi (lalkami) obchodzi się niezwykle delikatnie, zawsze opowiada o nich z czułością. By zbudować swój świat powołał do życia wiele postaci z najważniejszych kart literatury. Ale tworząc, nie odwzorowuje biernie tekstu, raczej nadaje mu własny charakterystyczny rys, pozwalając aktorom na dużą swobodę w wyrażaniu siebie i interpretacji tekstu. Sam bohater M. Meschke jest człowiekiem głęboko uduchowionym, rzec by można filozofem i humanistą. Ten film nie jest studium o tym jak poruszać marionetką, ale o tym jak samemu poruszać się w świecie, by doświadczać pasji, wzruszeń i dotykać marzeń.
Wiele kadrów z tego filmu wywołało łzy na mojej twarzy…
Kiedy Irene Jacob rozmawia z Antygoną, dotyka jej twarzy… to tylko próba, ale aktorka nie umie oprzeć się emocjom. Patrzymy na to jak na naszych oczach nawiązuje się silna więź między człowiekiem a marionetką. 
meschke
Meschke uczłowieczył swoje lalki. Wpisał w nie  liryzm i dramatyzm – nadał im jedyny, niepowtarzalny kształt. 
Artystom często wydaje się, że wystarczy im ich talent, niestety to nie wszystko, to kim stają się u  kresu swego życia, to tak naprawdę wynik ciężkiej pracy, ogromnej woli w realizacji swoich marzeń i pasji.
Meschke to na pewno pasjonat, miłośnik życia, literatury i wielki humanista. 
A ja gorąco polecam ten film.