Reviews films – 19.07.


  1. Betty Blue( 1986) reż. Jean-Jacques Beineix

Cała historia sprowadza się do dwóch postaci Zorga i Betty. On jest kimś w rodzaju złotej rączki w tchnącej pustką mieścinie. Mieszka w zdezelowanym domku na plaży. Ona – tchnie świeżością, energią, specyficznym podejściem do codzienności, i niezaprzeczalnie urokliwą seksualnością. To bardzo dobry debiut młodziutkiej Béatrice Dalle.
Zakochują się w sobie.  Zorga oszałamia jej niezależność, uroda i witalność. Początkowo widzom i bohaterom wdaje się, że Betty jest słodką, uroczą kobietką, która zamierza żyć pełnią życia, korzystając ze wszystkich jego uroków, ale kolejne kadry przynoszą niespodzianki. Świat Zorga nieco się komplikuje.
Film emanuje przyjemną aurą i wystarczającą dawką erotyzmu. Poza dwoma dość śmiałymi scenami , reszta wydaje się na granicy zdrowego rozsądku:))
Nagość traktowana jest łagodnie, pozbawiona lubieżności, nie czujemy zażenowania, ale raczej podziw dla budującego się między tym dwojgiem związku. Gra 
Béatrice Dalle wydaje się być bardzo naturalna, reżyser trafił z obsadzeniem jej w tej roli w dziesiątkę. Zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Miłość stawia nas przed najtrudniejszymi wyborami…

2. Camille Claudel, 2013 / reż. Bruno Dumont / Francja 2013 / 95’

To moje rozczarowanie filmowe. 
Czekałam na ten film, bo postać Juliet Binoche zawsze mnie elektryzuje. I chyba, gdyby nie ona film byłby dla mnie oczywistą klapą.

Nie dowiedziałam się o Camille Claudel niczego, czego nie wiedziałabym wcześniej. Nie wiem, co tak naprawdę najmocniej mnie poirytowało. Może brak napięcia. Chciałam żeby targało trzewiami, a tymczasem obejrzałam przewidywalną, dosyć nudną historię. 
Spodziewałam się, że to postać, o której można zrobić doskonały film. 
Artysta, a raczej artystka pozbawiona wolności, możliwości tworzenia, uzależniona i skazana na pozorną uprzejmość i zrozumienie. Zamknięta w bezdusznym miejscu do końca swojego życia. Ta historia opowiedziana przez 
Bruno Dumonta była zbyt ckliwa, jak dla mnie. Tymczasem Julie Binoche potrafi zagrać postacie skomplikowane wewnętrznie, cudownie gra twarzą, oczami. Szkoda, że nie wykorzystano tych atutów.

3. Peaches Does HerselfPeaches / Niemcy 2012 / 80’

Zupełny przypadek, ale po obejrzeniu filmu o Camille Claudel to był nie lada wstrząs:))
Peaches jest performerką i muzykiem. Żałowałam, że nie mogłam pozostać na spotkaniu z artystką, bo film zrobił na mnie naprawdę wrażenie, choć dla wielu zapewne jego treści były dosyć kontrowersyjne. 
Peaches jest prowokacyjna, niezależna i bardzo sugestywna. Film, który obejrzałam to coś w rodzaju antymusicalu, tzw. rock opery. Zuchwałe dekoracje, charakteryzacja i teksty oraz dobra muzyka.Niewiarygodnie pornograficzne i wulgarne, i to może stać się  trudne do zaakceptowania.
Nie wiem czy ten film nadal może szokować, dziś niewiele rzeczy jest w stanie zdziwić widza współczesnego kina. Nagość, erotyzm, homoseksualizm, biseksualizm – to wszystko o co ocieramy się w internecie i innych mediach dosyć często.
Może jest to jakiś sposób na poszukiwanie siebie, na odkrywanie, rodzaj buntu, pokazania, że tacy ludzie też są częścią naszego społeczeństwa i bycie tym kim są, poszukiwanie własnej seksualności i tożsamości nie jest bieganiem po świeżo skoszonej łące.
Można zobaczyć jako ciekawostkę, dotknąć osobowości artystki, posłuchać niezłej muzyki,choć mnie podobały się kawałki rockowe,  bo teksty są dosyć trywialne, a może ich tłumaczenie? 

 

A to przewodnik Peaches po Berlinie, jakiego pewnie nie znamy:)