20.07. Zamiast ‚Leviatana” Umberto Eco ironista:)


Leviathan, 2012, reż : Lucien Castaing-Taylor, Verena Paravel

Tak, tak, wiem, wiem, powinnam docenić film, podczas którego kamery nurzają się w morskich głębinach, obraz nagrywany ekstremalnymi środkami. Ale…

po 35 minutach odpadłam.

Nie lubię wychodzić z seansów, nawet jeśli nie dzieje się tak, jak oczekiwałam. Zawsze daje obrazom szansę istnieć przed moimi oczami do końca.
Film doczekał się przecież pochlebnych recenzji. Jest eksperymentem, budującym świat pełen znaczeń, nagrywany przez dziesiątki zanurzonych w otchłani kamer.  I nie powiem, zaciekawił mnie dźwięk wydawany przez maszynerię zgromadzoną na pokładzie Leviatana, zanurzające się w odmętach wody liny, rozmyte kolory na obiektywie zanurzonej kamery, połyskujące na tafli wody światło, anonimowe ludzkie postacie nerwowo poruszające się po pokładzie smagane wiatrem i morskimi falami, ale wypełzające, wylewające się z sieci ryby, łapiące ostatni oddech spowodowały, że nie doczekałam końca.

Odurzył mnie ten obraz: ociekający krwią pokład łodzi, ludzie nurzający się w rybach po kolana, i te wytrzeszczone oczy zwierząt…a potem rozrywane przez rybaków kadłuby, nacinane wcześniej ostrym narzędziem…brrr

Mój układ nerwowy nie odebrał tego dobrze, szczególnie po świeżo zjedzonym śniadaniu.

Zamiast wybrałam esej U. Eco przeczytany na ławce w przerwie.

Rakiem-

Zaiste rozbawił mnie i to nie bez przyczyny, w końcu rzecz się miała o homo ludens.

Szczególnie utkwił mi w pamięci ten fragment:” […] dziewiędziesiąt procent czasu spędzanego przez tych, którzy przyciskają do ucha „przenośny przedmiot[ telefon komórkowy], jest czasem zabawy. Idiota, który siedząc obok nas w pociągu, przeprowadza na głos transakcje finansowe, w istocie stroszy się, jakby miał na głowie pióropusz, a na członku wielobarwny pierścień.

Ludyczny jest czas spędzony w supermarkecie albo w grillu przy autostradzie, ofiarowują nam one bowiem wielobarwny raj przedmiotów, w większości bezużytecznych, tak, że w końcu, mimo, że wszedłeś tylko po to, by kupić paczkę kawy, spędzasz w nich godzinę i wychodzisz z czterema opakowaniami herbatników dla psów- oczywiście nie masz psa, ale gdybyś miał, byłby to rozkoszny labrador, najmodniejszy pies, który nie umie pilnować domu, polować, czy znaleźć trufli, gotów jest za to polizać rękę przestępcy zamierzającego ci wbić nóż w serce, jest jednak cudowną zabawką, szczególnie w wodzie[…]”.

I jak nie kochać U. Eco:)))