Z lasu wprost do kina:). Festiwal rozpoczęty:)


???????????????????????????????

fot. A. Bober

Jeszcze wczoraj spacerkiem wśród igliwia, w cieniu i promieniach słońca, dziś zanurzona w fotelu sali kinowej. Ambitny plan zakłada 35 filmów.
Smakuje dźwięk i obraz, zanurzam się, zatapiam, płaczę i śmieję. W przerwach kanapka zjedzona na szybko, popijana dużym kubkiem mocnej kawy. W otoczeniu komarów, letniego wiatru sense na wrocławskim rynku.
„Armia ” krzesełek czeka już na widzów.

???????????????????????????????

.

???????????????????????????????

fot. A. Bober

i tak do 29. 07:)

Sale kinowe trzeszczą w szwach – to pocieszające.

Na początek przezabawny” Computer Chess ” film traktujący o maniakach komputerowych, którym wydaje się, że napiszą cudowny program do gry w szachy.

Nie byłoby w tym nic zabawnego, gdyby nie galeria cudacznych postaci, wywołujących uśmiech na twarzach widzów. Akcja dzieje się jakieś 30 lat wstecz, gdy u nas technologia komputerowa była co najmniej w powijakach.
Pikanterii całej sytuacji dodaje pojawienie się podczas weekendowego zjazdu  programistów, wyznawców bliżej nieokreślonej grupy wyznaniowej – plasującej się gdzieś blisko pojęcia”erotyzm”:). Jednemu z bohaterów udaje się nawet wziąć udział w niecodziennej sesji.

I tak dzięki reż. A. Bujalskiemu cofamy się w czasie do lat 70- tych, czyli panów w koszulach w kratkę, noszących na nosie wielkie czarne oprawki.
Nie dostrzegających nic poza czarnym ekranem, na którym pojawiają się zielone, bądź białe cyferki.

Bardzo przyjemny obraz, zrealizowany w ciekawej konwencji z paletą różnorodnych postaci, a przy tym odrobina refleksji, bo tak naprawdę bohaterowie wydają się być nieco zagubieni, nie odnajdujący się dostatecznie dobrze w żadnym ze światów, ani tym rzeczywistym, ani tym wirtualnym.