Podglądacze cierpienia/peeper of suffering


Callot_Les-miseres-et-les-malheurs-de-la-guerre01_5500

Callot Jacques, Le grandi miserie della guerra

„[…]rzezie filmowane na gorąco  stały się zwykłym składnikiem nieustannie płynącej przez nasz domowy szklany ekran rozrywki[…]” S.Sontag

DSC00389

Popołudnie z lekturą S.Sontag to czysta przyjemność nawet przy tak złowrogo brzmiącym tytule.


Wiele razy zastanawiałam się nad tym jakie uczucia dominują w momencie, gdy fotografuje się cierpiącego człowieka i nadal nie potrafię sobie tego wyobrazić. Zażenowanie budzi już we mnie portretowanie ludzi z bliska w nieco przyjemniejszych okolicznościach, nie mogę zatem zrozumieć, co przynosi fotografom tej „specjalności” tyle sa
tysfakcji. 
Książka S. Sontag nieco potwierdziła moje osobliwie być może przekonania o tym, że fotografia, której bohaterami są ludzie cierpiący, żyje własnym życiem, nie zawsze zgodnie z intencją jego autora.
Rośnie też w postępie geometrycznym zapotrzebowanie na szokujący obraz. I jak zacytuję za S.S – 
„Albo piękno będzie KONWULSYJNE, albo nie będzie go wcale”
(A. Breton.)

Ta sama fotografia może bowiem zapraszać nas do współczucia, ale także wymóc na nas działania lub też znieczulić. 

„[…]polowanie na coraz bardziej dramatyczne ( jak się często określa) obrazy napędza biznes fotograficzny, stało się normą w kulturze, w której szok jest najważniejszym bodźcem konsumpcji i źródłem wartości[… ]”.

To co mnie zastanowiło, to fakt, na który S. S zwraca uwagę. Korespondenci wojenni wyruszają na wojnę, by dać świadectwo pewnej rzeczywistości, ale tak naprawdę kadrując, wybierają określone obrazy, już samo to niejako deprecjonuje pojęcie prawdy w tym wypadku, jak dla mnie bynajmniej, bo jak pisze Sontag :” ujmować w  ramy, to wykluczać”. 

Pisarka przytacza też dosyć ciekawy incydent z postacią Fentona – wojennego fotografa, który ujął wojnę jako „elegancką męską wycieczkę, przestrzegając zaleceń ministerstwa, aby nie robić zdjęć trupom i kalekom” .

Czy nie przekraczamy jakiegoś intymnego tabu, ukazując ludzi płaczących, drżących, rozhisteryzowanych, błagalnie składających dłonie w modlitwie, czy tych z wylewającymi się wnętrznościami po ranach postrzałowych lub bombardowaniu? 

Czy słusznie dajemy wiarę nękających nas relacjom – obrazom? I kto i czego od nas oczekuje? Mamy modlić się, protestować, wzruszać? Nie mam pewności czy aby ktoś nie próbuje mną manipulować, oczekując, że opowiem się po któreś ze stron. Tylko, moim zdaniem  żadna wojna nie zasługuje na miano sprawiedliwej. Nie mając pełnych danych jak mogę wyrobić sobie pogląd o czymkolwiek, oglądając jakieś wycinki rzeczywistości…

Skoro : ” Zdjęcia są obiektywnym zapisem, jak i  osobistym świadectwem, zarówno kopią fragmentu rzeczywistości, jak i jej interpretacją” S.Sontag

major_chim_1

fot. D Seymour, Chima

 

Sontag zastanawia się nad interpretacją tego  zdjęcia, ponieważ zostało zrobione podczas mitingu politycznego cztery miesiące przed wybuchem wojny, ale mimo to bohaterce tego zdjęcia nadaje się rangę kobiety cierpiącej, wpatrującej nadlatujących bombowców. A co, pyta Sontag, jeśli razi ją po prostu słońce?
Niestety wiele zdjęć starszej dekady, o czym pisarka wspomina zostały w mniejszym lub większym stopniu zaaranżowane. Dziś pewnie wielu tych, z których je oglądało czuje się nieco dziwnie, przypisując im prymat „dzieła” . 

eddie-adams-icon fot. E Adams, 1963

 To zdjęcie robi wrażenie.  Prawda? A jednak, i ono, pisze Sontag, zostało zaaranżowane. Generał wyprowadził jeńca na ulicę, gdzie zgromadzili się dziennikarze. Stanął tak, by być widocznym przez dziennikarzy. Gdyby nie ich obecność…może nie byłoby egzekucji, a może nie odbyłaby się w ten sposób. W obliczu takiej prawdy, ten kadr budzi jedynie mój niesmak. Jest potwierdzeniem nie tylko zwyrodnienia, ale także niewiarygodności tego czym jesteśmy czasami karmieni. 

Nie wiem czy czas zmienił tę sytuację, obawiam się, że lepsza jakość sprzętu fotograficznego nie wpłynęła w tak dużym stopniu na ludzkie morale. 

 

„[…]Apetyt na obrazy przedstawiające ciała umęczone jest prawie tak silny, jak na wizerunki ciał nagich. ” Sontag, Widok cudzego cierpienia.