Z pamiętnika Stasi Bozowskiej cz.3


DSC_0078Fot. Stasia Bozowska – czasami zakłada maskę, bo ma alergię na brak człowieczeństwa. 

Stasia siedzi podparta na łokciach, zdaje się odbiegać gdzieś w dal myślami. Wciąga wargi i nabiera wyraz natężenia. To była naprawdę interesująca lekcja, rzec by można lekcja życia…
Lektura pewnej książki sprawiła, że Stasia ugrzęzła w potoku zalewających ją myśli, a jej skołatane serce, po dojściu do niezbyt chlubnych wniosków tykało coraz mocniej.
A może to efekt kolejnej wypitej mocniej kawy? Bo ona sączy je, ze względu na aromat wieczorami i rankiem, by unieść z trudem zaspane powieki.
W jej małej głowie sączyła się nieustannie ta sama myśl: przecież wyznania religijne i poglądy moralne antagonizują ludzkość. Dlaczego jakiś pogląd, ustrój, wyznanie bierze górę nad innym? Kto dał nam prawo, by osądzać innych? Dlaczego są miejsca, w których istota człowieczeństwa to godność i wolność, zaś w krajach chrześcijańskich podstawową zasadą prawa naturalnego jest Bóg i prawo wieczne?

I tu Stasia zastygła z uniesionymi ze zdumienia brwiami,( których nawiasem mówiąc znowu nie wydepilowała, ale kto by się tym przejmował). W jej szarych komórkach przebiegał intensywny proces myślowy, drugi taki może się już więcej nie zdarzyć, więc wykorzystuje okazję do maksimum. Za oknami sali dobiegały ją dziecięce okrzyki, a promienie słońca opływały jej twarz. I może cieszyłaby się z takiego oglądu rzeczy i tudzież przyjemnych zjawisk atmosferycznych, gdyby nie te natrętne przemyślenia:
„Żaden pogląd moralny nie powinien być uprzywilejowany. Żaden nie powinien warunkować treści stanowionego prawa”. Ostatnią kwestię wypowiedziała głośno, prawie krzycząc:”To właśnie dla totalitaryzmu właściwym jest nadrzędność określonych poglądów moralnych!” 

Rozlegający się na korytarzu dzwonek natychmiast ostudził niepokorną Stasię. Tak! To właśnie dziś poruszy ten temat, bez planu wynikowego  i konspektu, pójdzie na żywioł!

Na boga, czyż trzeba właściwego czasu i konspektu, by mówić o człowieczeństwie?

Jej podopieczni nie podejrzewali, że szykuje się dla nich nie lada wyzwanie. Może miała niejakie wątpliwości :” przecież oni mają zaledwie 12 lat” . Ale dobre samopoczucie i wiara w dziecięcą mądrość nie opuszczały jej. Nie pierwszy raz poruszała z nimi tak ważkie tematy.
Czuła jednak chwilowe poirytowanie, bo Kuba znowu wszedł do klasy z niedojedzoną kanapką, a Basia zaczęła pytać o sprawdzone kartkówki. Jakby nie było tego dość Adaś zalał wszystkie książki colą, którą nosił w plecaku.

Ogarnęła ten rozgardiasz szybciej niż mogło się zdawać.
” Od czego zacząć? Jak ich zmotywować, by czuli potrzebę rozmowy na zaplanowany przez nią temat?” 

Przecież nie zaleje ich informacjami, nie powie o istocie prawa naturalnego i systemie demokratycznym, który okazuje się być mrzonką, nie rozwieje ich nadziei. Są tacy młodzi i pełni marzeń. 

Zapytała ich czy mają jakichś wrogów. Szmer przebiegł po klasie. Zosia spojrzał z iskrami w oczach na Bartka, który od kilku lekcji smali do niej cholewki. Bartek krzyknął głośno:  – A ja tam nie mam żadnych wrogów!

Na co Kuba odpowiedział z sarkazmem :

– Akurat! 

Stasia musiała jakoś opanować te wstępne emocje, ale zamysł okazał się trafiony. Mówili, zastanawiali się, ktoś nawet ze spokojem uniósł rękę, jak na kulturalnego ucznia przystało. 

I w jakież osłupienie wprawiło Stasię to co usłyszała z ust dwunastolatki:  – ” ja proszę pani kiedy patrzę na twarz jakiegoś brzydkiego człowieka staram się znaleźć w nim zawsze coś pozytywnego, nie uprzedzając się do tego jak wygląda” .

W zasadzie można by na tym zakończyć lekcję o człowieczeństwie, ale bieg zdarzeń i kolejne słowa zdawały się rozwijać kolejne myśli, poglądy, które wzajemnie się ścierały. Z ust tych młodych ludzi padały słowa, których nie powstydziłby się dobry filozof. 

Stasia poprosiła, aby wypisali wszystkie skojarzenia do słowa :” Człowieczeństwo”. A sama, znowu na krótki moment , oddała się swoim myślom.
” Czy jest nadzieja na człowieczeństwo, na uczciwość? Czy już zawsze będziemy sobie szukać wrogów. Żyd to dobry wróg, ten z ciemniejszą karnacją jeszcze lepszy.
A ten sąsiad z bryką za 200 kawałków, temu to się dopiero powodzi, pewnie ukradł. 

Dla starych młodzi są zbyt młodzi, dla młodych starzy zbyt zrzędliwi. A w ogóle to wszystko wina Tuska! „

Stasia dobrze pamięta lekcje historii, tej niechlubnej także, bo lepiej się zapamiętuje.

Zło i kontrowersja przyciąga przecież jak magnez. 

Dłużej nie mogła się oddawać myślom. Gwar narastał co oznaczało wykonanie zadania. 

Do tablicy podszedł Zbyszek wypisał : tolerancja, miłość, rodzina, szacunek, godność. Basia dodała jeszcze odpowiedzialność. Adaś wyrwał się nie pytany i wykrzyknął: – ” a moja sąsiadka, proszę pani to mieszka w dzielnicy z Żydami, mówiła mi, że wykupili kamienicę i dlatego ich nienawidzi.

Trzeba było stanąć na wysokości zadania i dać Adasiowi właściwą odpowiedź.  Tylko jaka jest najlepsza? 

Przez krótki moment rozgorzała  niekontrolowana dyskusja.

Fali wzajemnych pretensji i żalów nie było końca. Marysia wykrzyczała Jasiowi, że nieustannie zabiera jej coś z piórnika i nie pyta,  Basia z wielkimi emocjami i łzami w oczach zarzuciła Bartkowi, że wyśmiewa się z niej na korytarzu. A Kuba nerwowo przydreptując pod ławką wyszeptał : jasne wszyscy jesteście święci, a kto mnie wyzywa od wieśniaków? „

I gdyby Stasia nie zainterweniowała Darek podbiegłby do Kuby, żeby zdzielić go w nos. 

Kiedy opuścili salę, Stasia spojrzała na tablice i wypisane na niej słowa. I nasunęła się jej smutna refleksja: 

„Czy człowieczeństwo jest mrzonką, a zasady moralne mamy jedynie na pokaz ? Czy trzaśniecie drzwiami powoduje, że za nimi jesteśmy już innymi ludźmi? A może już nie wystarcza lekcja religii dwa raz w tygodniu?

Dzieciom można wybaczyć. Uczą się i popełniają błędy, ale co z dorosłymi? ” 

Stasia nie traci nadziei , jutro też będzie im pokazywać jak stać się człowiekiem.