Iki czy yabo – wobec estetyki codzienności


fot. Zofia Rydet z cyklu Obsesje, ok.1968-1970fot. Z.Rydet

Obserwuję, przyglądam się ludziom, patrzę w ich twarze, słucham i  ze zgrozą myślę, że w tak niewielu z nich odnajduję spokój. I dziw bierze, bo w końcu związana jestem zawodowo z tymi, którym nie uchodzi nadmierna krzykliwość, nadętość i prostactwo, a jednak. 

A może w tym rozbieganiu i rozkrzyczeniu, zakotwiczeniu pomiędzy jednym problem a drugim, nie ma już miejsca na ciszę i celebrację, wyszukane gesty albo zwykłą grzeczność? 

Przyznaję,  zaczęło mi brakować tego co tradycjonaliści nazwaliby wdziękiem, powściągliwością czy też elegancją. Wszechobecne jest tzw. yabo – (z jap.)prostactwo.  Myślę, że Barthes  ujął to świetnie, odnosząc się do kwestii grzeczności, jaka zapewne do dziś obowiązuje w kręgach Japończyków szanujących tradycje. Zapewne dotyczy to nie tylko tej nacji. Interesuje, mnie raczej nie ograniczanie się do narodowości, ale do człowieka jako takiego  i wzajemnych ogólnoludzkich relacji. Zapewne znaleźli by się tacy, którzy zburzyliby moje myślenie o japońskiej grzeczności, a  mimo to ja wolę zostać jeszcze na moment w tym świecie ułudy, by czerpać z niego motywację do zmian siebie i otoczenia. I nie pogniewam się jeśli kiedyś otrzymam jakiś mało wartościowy drobiazg , pięknie zapakowany, zamiast drogocennego przedmiotu. Z radością przyjmę fakt, że darczyńca włożył więcej wysiłku w opakowanie niż prezent.

Wilkoszewska pisze pięknie o pojęciu “Iki”, i  to własnie to słowo szczególnie  mnie zaintrygowało, ponieważ odniosłam wrażenie, że właśnie w nim zawiera się cała kwintesencja tego, co mnie w tej kulturze tak pociąga,  a czego tak bardzo brakuje mi w naszej.
Iki to jednocześnie zalotność i kokieteria, hardość i buta; wyrzeczenie i rezygnacja. 

“Iki” odrzuca jaskrawość, ponieważ ta kojarzona jest z wulgarnością pozbawioną smaku. “Iki “to nie jest także naiwna miłość czy też nakładanie sobie przez niezbyt ładną kobietę ostrego makijażu. Może dlatego z tego skondensowania słów i pojęć w tym języku pojawia się takie wyrażenie jak ” erotyczny powab” :) 

W tym pięknym słowniku pojawia się też słowo ” miyabi” , co oznacza “wyrafinowanie, wytworną prostotę”; albo “sabi” – “dyskretna elegancja.” Już samo wywołanie tych słów powoduje przyjemne doznania i wprowadza jakiś nieokreślony spokój. To niesamowite, ale nawet głos rozpoznaje się jako Iki, tylko wtedy, gdy nie jest ostry i głośny, ale raczej cichy i lekko zachrypnięty. W tym pojęciu mieści się także ” zaledwie dyskretnie sugerowana aluzja. 

 

Pamiętam ten obraz z książki Barthesa

 „Dwa ciała skłaniają się bardzo nisko, jedno przed drugim (ramiona, kolana i głowa zajmują zawsze miejsce ściśle określone), zgodnie z sub­telnie skodyfikowanymi stopniami głębokości ukłonu. Albo (jak na dawnym obrazku) wręczając podarek, zniżam się w ukłonie,  z głową tuż ponad mozaiką podłogi, w odpowiedzi mój partner czyni podobnie: u dołu, przy samej ziemi — jedna linia łączy wręczającego, przyjmującego i przedmiot będący przyczyną tego rytuału, pudełko‚ które być może nie zawiera niczego lub tak niewiele; forma graficzna (wpisana w przestrzeń pomieszczenia) jest w ten sposób nadana aktowi wymiany, z którego, dzięki tej formie, znika wszelka zachłanność (podarek pozostaje zawieszony pomiędzy dwiema skrywającymi się postaciami). Ukłon jest pozbawiony jakiejkolwiek uniżoności oraz wszelkiej próżno­ści, bo właściwie nikt nikomu się nie kłania; ukłon nie jest znakiem nadzorowanej  uległej i ostrożnej komunikacji między dwoma autarkiami, dwoma  odrębnymi imperiami osobowymi (każde rządzące własnym Ja, małym dominium, do którego posiada „klucz”); jest tylko cechą siatki form, w której nic nie zostało powstrzy­mane, powiązane, pogłębione. Kto kogo pozdrawia? Już samo to pytanie uzasadnia pozdrowienie, każe się skłaniać nisko, płaszczyć się, sprawia,że
w ukłonie tryum­fuje nie sens, lecz strona graficzna, i nadaje pozycji, w której odczytujemy przesadę, powściągliwość gestu, w którym całe signife jest w sposób niepojęty nieobecne.
 Uprzejmość ukłonu i zgięcie w ukłonie dwóch ciał, które rozpisują się, a nie płaszczą przed sobą. „