Self-sufficiency?


Paulo Nozolino



Stałam za filarem moich myśli…Pamiętasz?  Ukryłam się, by w ostatniej chwili przylepić nos do szyby…
I tylko ten deszcz nieustannie, rozmazywał nasze tkliwe uśmiechy.
Nie lubię, kiedy Cie nie ma. 

 

Pomimo rozczarowań, doznanych krzywd i niespełnień nasza dusza nieustannie wyrywa się, ku innym. Czujemy, że gdzieś są ci , którym w duszy gra tak jak nam i  myślą, odczuwają i przeżywają świat, na nasz “kształt i podobieństwo”. Lecimy  w ich kierunku jak ćmy,  i  nie przeszkadza nam to, że do tej chwili byli nam obcy. Zbyt mało mamy dziś okazji do niespiesznych spotkań, ciągle żyjemy w stanie rozproszenia i tak naprawdę niewiele wiemy o sobie, tylko czasami udaje nam się, zbliżyć do kogoś. Ustawicznie szukamy człowieka, który zaakceptowałby nasze “ja” bez  moralizatorskiego oceniania i pouczania.

Na szczęście są wśród nas zdolni do współodczuwania i współrozumienia.

Jesteśmy aniołami utkanymi z emocji, spragnieni nawiązania choć najmniejszej nici porozumienia. Chcemy słuchać i być wysłuchani. Kiedy zaufamy, zbliżymy się, poczujemy tę wzajemną korelację uczuć i myśli chcemy być dobrzy dla siebie nawzajem, potem dla innych, dla otoczenia, bo czujemy tę rozpierającą wewnętrzną energię i moc sprawczą.

 Zastanawiam się , od którego momentu już wiem, że to  ” ten “  człowiek,  któremu powierzę swoje niecierpliwe myśli…
Co decyduje o tym, że otwieram się mocniej, bez zbędnej kalkulacji, bez dobierania słów i gestów?

Kim jest , skoro chcę z nim spędzać długie wieczory, wymieniając dobrotliwe  spojrzenia…?

W końcu nadchodzi ten moment, kiedy zaczyna łączyć dwie dusze ta niezwykła  nić porozumienia w nazywaniu  rzeczy i obserwowaniu tego co głębiej…
…i  jeszcze  to coś -niedookreślone …czego nie sposób wyjaśnić, wytłumaczyć…co tworzy tę niezapomnianą aurę. Gdy dłonie drżą na widok znajomej twarzy, a serce rozedrgane oczekuje niecierpliwie…

Poddajemy się temu  z nieskrywaną przyjemnością, zatracamy poczucie czasu. Codzienność już tak nie doskwiera.

Nie chcemy żyć w osamotnieniu. Bliskość innych ludzi napędza nas, rozbudza. Dzięki nim stajemy się twórczy, chętniej działamy i poddajemy weryfikacji własne poglądy. Nawet  jeśli w przeszłości dosięgło nas rozczarowanie.

Poszukiwanie, otwieranie się na innych, wyzwala dodatkową energię i czyni nasze życie mocniejszym i głębszym. Wszyscy potrzebujemy dobrych myśli i marzeń.

Można by zadać sobie pytanie : Czy warto odkrywać się, odsłaniać ? Może jednak… choć trochę zaufać, dać się poznać, zbliżyć…posłuchać co nam podpowiada intuicja i nieśmiertelne przeczucia. Nawet jeśli nie mamy pewności czy ponownie ktoś nie zrani , nie dotknie. I tak warto! Warto dać szansę każdej nowo napotkanej istocie, bez względu na dotychczasowe doświadczenia, bo może się zdarzyć, że spotkamy człowieka, którego dotkniecie wywoła uczucie wzajemnej przenikalności.  

To piękne uczucie, kiedy  w ciągu całego dnia, bez względu na to co robimy, nagle towarzyszą nam myśli o bliskiej nam osobie. Wykonujemy te wszystkie banalne czynności, ale tak naprawdę nasze myśli nieustannie krążą wokół innych spraw…czujemy słowa i słyszymy je, bywa, że przed oczami mamy gesty i twarz. Dzięki temu codzienność staje się znośniejsza. 

Cudownie byłoby co chwila przeżywać stany euforycznych uniesień i namiętności, tylko jak wtedy poradzić sobie z budzikiem nastawionym na 6:00?:) Prawda jest taka, że w takich momentach mało nas to obchodzi. Jeśli stąpać po ziemi, to tylko z głową w chmurach!