Portret kobiecy Zdzisława Beksińskiego


dla Tygrysa

„Down by the lake
a warm afternoon –
breezes carry children’s balloons.
Once upon a time,
not long ago,
she lived in a house by the grove.
And she recalls the day,
when she left home…

Long good-byes,
make me so sad.
I have to leave right now.
And though I hate to go,
I know it’s for the better.”

Miałam przyjemność obcować z jego pracami.
Nic nie jest w stanie zastąpić widoku tych obrazów z bliska- zapach, faktura, temat – zostały we mnie. 

Wizyta w galerii w Sanoku to dla mnie jedno tych największych przeżyć duchowych. 

beks83

Zgrzebło z żelaza

Dziś nie przychodź do mnie.
Gdybym uchyliła drzwi,
nie poznałbyś mojej twarzy.
Bo dziś u mnie remanent i kapitalny remont,
bilans doroczny,
wielkie pranie.
Generalna próba końca świata
w mikrokosmosie.

Zgrzebłem z żelaza
szoruję ciało aż do kości.
Zdjęłam z kości skórę, wisi obok,
gołe wnętrzności dymią,
drgają gołe żebra,
a tu sąd,
wysoce wysoki trybunał
idzie sądzić w trybie doraźnym.
Wszystkie wyroki
skazujące.

Sądzi mózg i oczy wyjęte z czaszki,
grzeszną nagość miednicy
i zębów bez dziąseł,
płuca nieczyste, leniwe golenie.

O, ciężko się dzisiaj trudzę,
zgrzebłem z żelaza
szoruję ciało aż do kości,
kość aż do szpiku.
Chcę być czystsza niż kość.
Chcę być czysta
jak nicość.

Sądzę, wykonuję wyroki,
dygocę z przerażenia,
skazana i upracowany kat.
Robię bilans, pocę się
krwawym potem.

Więc nie przychodź dziś do mnie.
Nie kupuj kwiatów. Szkoda forsy.

Świrszczyńska Anna

Zdzisław Beksiński - 116

Zdzisław Beksiński - 314

beks39

3

Z dna oceanu

jestem bezcenna, póki jesteś mną.
kąpię się w wannie twojego zachwytu,
twój zachwyt
mnie stworzył.

jestem źródło, pijesz ze mnie
szczęście.
być źródłem szczęścia –
co za wspaniałość.

śpiewasz mnie,
z twojego śpiewu mam ciało.
jest piękne i nieśmiertelne,
bo nie istnieje naprawdę.

daję ci szczęście,
mogę dać ból.
ofiarowałeś mi tę władzę,
rozkwitam, zrobiłeś mnie królową.
moje kwitnienie cię zachwyca,
moje kwitnienie sprawia rozkosz
mnie i tobie.

mogę dać ci ból, boisz się ,
jesteś bezbronny, czuję twój lęk.
twój lęk obudził moje okrucieństwo,
patrzę na nie zdumiona.
jak na zwierzę z dna oceanu.

podziwiamy oboje,
jego gibkość elektryczną,
twój lęk je wabi,
igrają razem jak młode koty.

wabiąc się pięknieją.
jakże piękne i są teraz oboje,
moje okrucieństwo
i twoja bezbronność.

to fascynująca zabawa, mój miły.
przerwijmy ją.

Świrszczyńska Anna

Kopia beks109

Zdzisław Beksiński - 110

Zdzisław Beksiński - 323

Szczęście

Moje włosy są szczęśliwe
i skóra jest szczęśliwa.
Skóra drży ze szczęścia.

Oddycham szczęściem zamiast powietrza
powoli i głęboko,
jak człowiek, co uniknął śmiertelnego
niebezpieczeństwa.

Po twarzy lecą łzy,
nie wiem o tym.
Zapomniałam, że mam jeszcze twarz.
Moja skóra śpiewa,
dygocę.

Czuję trwający czas,
jak czuje go się w godzinę śmierci.
Jakbym tylko zmysłem czasu chwytała świat,
jakby istnienie było tylko czasem.
Zanurzona w jego wspaniałości
wstrząsającej
czuję każdą sekundę szczęścia, jak nadchodzi,
dopełnia się, rozkwita
według przyrodzonego sobie sposobu,
niespieszna jak owoc,
zdumiewająca jak bóstwo.

Teraz
zaczynam krzyczeć.
Krzyczę. Opuszczam ciało.
Nie wiem, czy jestem jeszcze człowiekiem,
Któż może to wiedzieć krzycząc ze szczęścia.
Ale od takiego krzyku się umiera,
więc umieram ze szczęścia.
Na twarzy nie ma już chyba łez,
skóra już chyba nie śpiewa.
Nie wiem, czy mam jeszcze skórę,
ode mnie do mojej skóry
już za daleko, aby wiedzieć.
Zaraz odejdę.
Już nie dygocę,
już nie oddycham.
Nie wiem, czy mam jeszcze
coś, czym można oddychać.

Czuję trwający czas,
jakże potężnie czuję trwający czas.

Zapadam się,
zapadam w czas.

Anna Świrszczyńska

85_11

beks101

beks92

 Zdzisław Beksiński - 102

Zdzisław Beksiński - 315

Zdzisław Beksiński - 312

w3w5r