Kiedy stajemy się dla innych szaleńcami? /Why others think we’re crazy?


 dla…Ciebieralph eugene Meatyard

Fot. Ralph Eugene Meatyard

Myślę od jakiegoś czasu, ale dziś bardziej, także po przeczytaniu biografii Janet Frame – „kiedy tak naprawdę zaczynamy uchodzić w oczach innych za szaleńców…?” Nie rozumiem dlaczego Janet Frame – jedna z najdoskonalszych pisarek nowozelandzkich spędziła swoja młodość ( 8 lat) w szpitalach psychiatrycznych z rzekomo zdiagnozowaną schizofrenią. Pisarka  przeszła setki elektrowstrząsów,  zaplanowano także lobotomię; Na kilka dni przed usunięciem części jej mózgu  otrzymała prestiżową nagrodę literacką , która przekonała, administracje szpitala, aby anulować operacje. Przeczytałam jej książki, są pełne ciepła, dziecięcych niepokojów, wzruszeń, słabości, a potem leków, bo zaczyna dokuczać jej dojmujące uczucie, że jest nieco inna, że nie nosi tych samych sukienek, nie czyta tych samych książek co inni rówieśnicy, nie wie, że podpasek nie chowa się do szuflady. Opowiada o swoich bliskich ciepło, z dużą doza humoru, autoironii. Pisze też o smutku i rozpaczy po stracie bliskich, ale inaczej niż dzieje się to zwykle w naszych sercach. Ze smutkiem przyjmowałam fakt nie akceptacji jej osoby z powodu burzy rudych włosów i skromnych, wytartych ze starości ubrań. 
„Anioł przy moim stole ” oparty na powieści J. Frame, był jednym z  najpiękniejszych filmów jakie widziałam. 

2680679775

Na fotografii pisarka Janet Frame

Monica Murgu

Fot. Monica Murgu

Czy nikt nie dostrzegł na ten czas potencjału, słoności do wzruszeń, daru obserwacji, nazywania rzeczy językiem ptaków i drzew , pląsającego miedzy nimi wiatru…?

Czy jesteśmy wariatami wtedy, gdy przeżywamy coś w sposób niezwykle spotęgowany, kiedy wzruszają nas wysublimowane doznania duchowe, gdy zarażamy entuzjazmem i skądinąd niewytłumaczalną energią?
Czy  wtedy, gdy słyszymy  i czujemy więcej niż przeciętny zjadacz chleba? Tak,  zagadam się to może innych wprawić w osłupienie, gdy nieustannie towarzyszy nam choroba duszy, gdy otacza nas aura melancholii, albo gdy z radością na twarzy przemierzamy ulice miasta i czujemy jego oddech.
Czy szaleńcem jest ten, który oddala się od tłumu, by w poczuciu wyjątkowości chwili oddać się rozmyślaniom. Czy to takie dziwne, że rezygnuje z wątpliwych cudów tego świata?dans-le-soleil Monica Murgu 

fot. Monica Murgu

Jak szerokie jest w odczuciu innych pojecie „wątpliwego szaleństwa” ,którą ja nazwałaby raczej subtelna wrażliwością, indywidualnym spojrzeniem na otaczający świat. Dlaczego przyznajemy tak chętnie prymat temu co jest normą?

ona fot. Monica Murgu


A co z tymi, którzy nie mieszczą się w granicach normy? ! Skażemy ich na potępienie? ! Wykluczymy?! Odepchniemy?!
Nie wiem czemu Wirginia Woolf odeszła, traumatyczne dzieciństwo zapewne pozostawiło w mniej mnóstwo ran. A może odziedziczyła te skłonność do apatii i wzruszeń po matce? A brakuje takich dusz. 

Jeśli ktoś zaszczepia we mnie ducha rywalizacji, a ja tego nie chce, nie pragnę – czy jestem już szaleńcem? Czy jeśli wolna jestem od drobnomieszczańskiego zakłamania, to znaczy, że jestem dziwakiem?!

Nic się w nas nie zmieniło nadal palilibyśmy chętnie czarownice na stosie. 

Ciężko jest osiągnąć ten delikatny stan zespolenia z innymi, gdy ktoś „nominuje” nas do wyrzucenia za nadwrażliwość i współodczuwanie.

A co z naszym życzliwym nastawieniem do świata?! Z szacunkiem dla tego co  jednostkowe i niepowtarzalne, nawet jeśli odrobinę ułomne?!!

katia chausheva fot. Katia Chausheva

Ostrzegam 

Jestem 

Szalona!