„Kobieta z wydm” Abe Kōbō – metaforą życia?


Trzykrotnie miałam przyjemność obcować z lektura Abe Kobo – „kobieta z wydm”. Najpierw studia,  wiec lektura obowiązkowa, potem film, a wreszcie po latach ponowne odczytanie. Za każdym razem znajduje te samą przyjemność w poszukiwaniu interpretacji tego tekstu. Równie doskonałym tworzywem okazał się film. Nie słowa odgrywają tutaj największa role, ale obrazy. Powiedziałabym nawet, że o ile niektóre sceny autor książki zalewa potokiem słów( bywa, że zbędnym), o tyle w filmie wszystko zdaje się mieć właściwe proporcje. 
Nigdy nie widziałam takich obrazów osuwającego się i przemieszczającego piasku. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Piach wsypujący się do zamieszkałych jam wydawał się nieustannym kataklizmem nawiedzającym wioskę. Ale okazuje się że człowiek ma ogromną, wręcz przemożną umiejętność życia w każdych warunkach. Właściwie można rzec, że gotowy jest na dowolne ekstremum. 

„Pewnego sierpniowego popołudnia w miejscowości S. wysiadł z pociągu mężczyzna w szarej czapce, z przewieszonym przez plecy dużym drewnianym pudełkiem i manierką. […] Pofałdowany teren ciągnął się bez końca i zasłaniał horyzont. Nagle otworzył się widok na małą wieś. WomanInTheDunes1.jpg1

[…]Właściwie cała wieś leżała na wznoszącym się zboczu, a tylko domy stały na tym samym poziomie. To wrażenie pogłębiało się ciągle, aż wreszcie zaczęło mu się wydawać, że wszystkie domy wybudowano w wielkich jamach wydrążonych w zboczu wydmy. Piaskowe wzgórza, poprzez które biegła droga, znajdowały się teraz powyżej dachów. A domy kryły się coraz głębiej w piasku. Pochyłość stała się jeszcze bardziej stroma. Tutaj chyba już ze dwadzieścia metrów dzieliło poziom wydmy od dachów domostw. Jakżeż, u licha, mogą tu żyć ludzie – pomyślał zdumiony zaglądając do głębokich jam.”

[…] Ten obraz wiecznie ruchomego piasku wywarł na mężczyźnie niesłychanie silne wrażenie. A więc jałowość piasku nie jest spowodowana – jak się to zazwyczaj uważa – samą jego suchością. To wynik ciągłego ruchu, który sprawił, że żadna z istot żywych nie mogła się na piasku osiedlić i żyć! I jakże tu porównywać lotny piasek z ponurą egzystencją człowieka, który kurczowo trzyma się jednego miejsca? Piasek nie jest na pewno odpowiednim siedliskiem dla życia. Czy jednak nieruchomość jest absolutnie koniecznym warunkiem istnienia? Czy antagonizmy nie rodzą się właśnie dlatego, że staramy się trzymać stałego miejsca? Gdybyśmy zrezygnowali z przywiązania do jednego miejsca i poddali się ruchowi piasku, wtedy te antagonizmy stałyby się niemożliwe. Przecież na pustyni także kwitną kwiaty, żyją owady i inne stworzenia. Dzięki dużej zdolności przystosowania wyrwały się one z zaklętego kręgu rywalizacji, tak jak na przykład jego ulubiona rodzina cicindeli. Wyobrażając sobie piasek w nieustającym ruchu, chwilami ulegał złudzeniu, jakby sam zaczął płynąć z nim razem.”piach

Mężczyzna jak na ironie losu, poszukuje jakiegoś noclegu. Znajduje go w jednej z jam. Jest zaskoczony, ponieważ gospodynią tego niecodziennego  miejsca okazuje się być młodą, ładną kobietą.PDVD_014_orig

[…]Kobieta stanęła na czworakach, wyciągnęła ramię i uśmiechając się, oczyściła palcami knot z piasku. Natychmiast zaczął palić się jasno. Kobieta nie zmieniła swej pozycji. Wpatrując się w  płomień lampy, uśmiechała się w ten sam nienaturalny sposób. Gdy spostrzegł, że czyni to celowo, by pokazać mu swoje dołeczki, poczuł się jakoś nieswojo. Wydawało mu się to tym bardziej nie-stosowne, że przed chwilą opowiadała o śmierci bliskiego człowieka.[…]”.

Pamiętam po filmowe wrażenia do dziś. Nie mogłam nadziwić się sile i determinacji z jaką kobieta, mieszkająca w jamie walczyła o siebie, o egzystencje. Nie mogłam zrozumieć dlaczego nie chce opuścić tego miejsca, które skazywało ją na syzyfową wręcz prace. Pamiętam ten wysiłek włożony w utrzymanie domu, nieustanne wydobywanie osypującego się piachu i dojmująca samotność kobiety w codziennych zmaganiach. Przez wszystkie kadry filmu i jak i podczas czytania zadawałam sobie pytanie „kim tak naprawdę był dla niej przybyły i uwieziony przez nią mężczyzna.” Czy był więźniem – wyrobnikiem,  uosobieniem pragnień, namiastką wolności, kochankiem? Ich wzajemne relacje nie są ani przez moment oczywiste. 

[…]Zakres jej rozmów był ograniczony. Ale gdy zaczynała mówić o własnym życiu, zmieniała się nie do poznania. A więc tędy może prowadzić droga do jej serca – myślał. Nie interesowało go specjalnie to, co kobieta mówiła, lecz słowa jej tchnęły ciepłem, które sprawiało, że myślał o jej ciele ukrytym pod grubymi roboczymi spodniami.” 

1

Kobieta od początku wiedziała, że podróżnik zostanie w jej domu tak długo, jak długo uda się jej go zatrzymać. I wbrew temu co sam sądził, nie oddalił się następnego dnia po przybyciu, ani kolejnego…
Wydobywanie piasku jest jakimś niekończącym się rytuałem. 

Wszystko w tej społeczności jakoś ze sobą współgrało, oni – mieszkańcy przyprowadzili jej mężczyznę, potem każdego dnia nieśli pomoc w morderczej walce z piaskiem. . Wszyscy wzajemnie od siebie zależą. Każdy jest każdemu potrzebny. Ale niezwykle interesująca jest także postać mężczyzny, który ewaluuje, już nie patrzy na kobiete instrumentalnie i wrogo. Nie jest także tak bardzo pewien swojego powrotu do cywilizacji. 

piasek

Któregoś dnia mężczyzna rozmyśla: 

 “To smutny blues o bilecie w jedną stronę”… Jeśli chcesz śpiewać, śpiewaj sobie. W rzeczywistości ludzie schwytani w szpony biletu w jedną stronę wcale nie śpiewają tego w taki sposób. A podeszwy butów mają tak cienkie, że płaczą, gdy nastąpią na kamyczek. Mają już dosyć chodzenia. I chcą śpiewać blues o bilecie powrotnym. Bilet w jedną stronę – to życie rozbite, w którym utracona została łączność między dniem wczorajszym i dzisiejszym, dzisiejszym i jutrzejszym. Tylko człowiek, który mocno trzyma w ręku bilet powrotny, może nucić przez nos tę – pełną bólu pieśń o bilecie w jedną stronę. Dlatego gotów jest poświęcić wszystko, aby nie zgubić lub nie pozwolić ukraść sobie połówki powrotnego biletu; kupuje udziały, podpisuje ubezpieczenie na życie, mówi podwójnym językiem – innym ze związkami zawodowymi, a innym ze swymi przełożonymi. Śpiewa ze wszystkich swych sił blues o bilecie w jedną stronę, nastawia telewizor na cały regulator, by uchronić swe uszy od złowieszczych i zrezygnowanych krzyków tych, którzy wołają o pomoc, ponieważ posiadają bilet tylko w jedną stronę, od głosów, które dochodzą przez ściek wanny czy też przez otwór klozetu. Nie byłoby wcale dziwne, gdyby blues o bilecie w jedną stronę był pieśnią uwięzionej ludzkości.”

sjff_01_img0478