Fotografia na rzecz ekologii?


Za moment święta, a ja myślę raczej o nosorożcu sumatrzańskim o łagodnie brzmiącym imieniu -Emi – wyjątkowa skamielina, bo ten gatunek pojawił się jeszcze w oligocenie – zwierzątko niezwykłe, bo przetrwało do naszych czasów  właściwie w niezmienionej „formie” i nie licząc kilku gatunków nietoperzy jest najstarszym żyjącym stworzeniem.

Ale my – homo sapiens postaraliśmy się, by nasz przyjaciel nosorożec znalazł się na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody. Jego wymieranie dokonuje się „powoli i niepostrzeżenie”…

Homo sapiens to zadufani w sobie hipokryci. Chcą mieć szal z wełny antylopy cziru – to upolują sobie – trzy. A co tam, dlaczego nie! Szal ma być długi, taki jak nosi królowa Elżbieta!  Mają ochotę na potrawkę z uchowców – proszę bardzo – są!

Ale to im nie wystarcza! Przecież te białe mają delikatniejsze mięsko- zatem jakże nie spróbować?!

 To już właściwie gatunek wymarły…

I tak niszcząc  te cudowną biologiczną różnorodność lądujemy w dół łańcucha pokarmowego. „Homo sapiens seryjny zabójca biosfery”! Zainteresowani przede wszystkim swoją krótką egzystencją. Zrobią wszystko, by zaspokoić żądzę podniebienia.
Dotykam mojego psa, głaszcząc jego lśniącą sierść i myślę :” raj odnaleziony jest rajem utraconym”. Skoro nie boimy się wyginięcia milionów gatunków roślin i zwierząt- wyrzućmy dzieła Szopena,  zburzmy budynki Gaudiego, spalmy dzieła Van Gogha. Przecież w swej niezmiernej ignorancji zwodzimy siebie nawzajem mówiąc, że kiedyś niektóre z gatunków da się odtworzyć. Mniemam zatem, że odtworzymy sobie także Gaudiego! 

Przeczytałam kiedyś, że celem etyki ekologicznej jest przekazanie przyszłym pokoleniom najbardziej wartościowej części pozaludzkiego świata. Żeby poznać ten świat, trzeba się poczuć jego gospodarzem. By go DOBRZE poznać trzeba go pokochać i wziąć za niego odpowiedzialność. 

Przecież każdy z nas jest niepowtarzalną indywidualnością! Każdy z istniejących do tej pory gatunków jest swoistym majstersztykiem, dziełem, dostarczającym nam niezapomnianych wrażeń estetycznych.
Każdy gatunek to kopalnia wiedzy! Chroniąc każde życie inwestujemy w nieśmiertelność.
Może Robert i Shana ParkeHarrison widza lepiej i więcej. Może zauważyli, że doprowadzając do zubożenia naszej planety, zubożyliśmy także własny gatunek. Dobrze się ogląda ich fotografie, bo nie są ekologicznymi radykałami, bo nie stoją także po stronie tych, co sądzą, że ludzie są najważniejsi. W ich monochromatycznych fotografiach kryje się dowcip i filozoficzna myśl o naszym trwaniu o tym jak się obchodzimy z MATKĄ ZIEMIĄ. Pokazali nam naszą nikczemność, skłonność do eksploracji i zachłanność, a wszystko to ubrane w piękne poetyckie fotograficzne metafory. 

Bohater zdjęć pojawia się niczym zagadkowy performer, jak ze świata Alicji w krainie Czarów, krąży z różnymi urządzeniami, ubrany w garnitur – snuje swoją opowieść. Fotografie mówią – „wyścig z czasem trwa”. A my zbyt skupieni na sobie, egoistyczni, zadufani kontynuujemy ziemska ekspansje. Nie wszystkie zwierzaki są milusińskimi pupilami z puchatą sierścią i oczami cocker spaniela, ale one też chcą żyć   Patrze na te surrealistyczne fotografie i pytam nas – ludzi, jak udało nam się wytępić 160 000 ptaków moa?!!

Autorzy zdjęć podejmują problematykę wyczerpania przez człowieka zasobów naturalnych, istnienie technologii, która zabija, niszczy, jeśli nie dziś to jutro na pewno. I kimże jesteśmy my – naukowcy, wynalazcy? Zwykłymi głupcami.

 Ludzkość jest niczym mityczny Anteusz, który czerpał silę z kontaktu z Gają – boginią Ziemi. Dopóki czuł ją pod stopami, wtedy był niepokonany. Ale gdy Herkules zabrał mu ją spod stóp – zginął.