Pofestiwalowe refleksje – kino amerykańskie


Chcę czerpać radość z oglądania, smakowania kina, zatem mogłabym napisać, że w każdym z obejrzanych filmów znalazłam cząstkę czegoś co mnie ujęło, zauroczyło. Na moment dłuższy lub krótszy  zatrzymało.
Był spokój, niemoc i złość, żal i przemoknięta twarz. Pomiędzy ,w przerwie, kubek z ciepłą kawą i  tarta czekoladowa. I patrzenie na ludzi snujących się w holu kina. Zaczytanych, zamyślonych, żywo dyskutujących. Z radosnym sercem przyglądałam się temu spektaklowi – tak niecodziennemu. Postacie przemykały pomiędzy rozwieszonymi plakatami filmowymi.
Niektórzy zatrzymywali się, by popatrzeć powspominać. Tyle tytułów – znamienitych postaci i kadrów z historii filmu. I ja czułam, jakbym cofnęła się w czasie. Oczekiwanie na film można umilić sobie huśtając się w holu kina:)
Zawsze muszę dokonać jakiegoś wyboru. Nie wszystko mogę obejrzeć, niestety codzienność wżera się nie pytana, zabiera cenny czas. Dlatego tym razem tylko 9 filmów. 
Mój pofestiwalowy ranking:
  1. Strach na wróble (Scarecrow) reż. Jerry Schatzberg / USA 1973 / 112’.

W rolach głównych: Gene Hackman, Al Pacino, Dorothy Tristan, Ann Wedgeworth, Richard Lynch.

Złota Palma na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes (Golden Palm at Cannes Film Festival)

Film drogi. Dwóch wybitnych aktorów i umiejętnie budowany komizm oraz dramatyzm poszczególnych sytuacji i postaci. Zaskoczyła mnie rola Al Pacino. Przyzwyczaił mnie do grania twardzieli, – silnych osobowości, do specyficznej i charakterystycznej gry. Tymczasem zobaczyłam przed sobą postać dobrotliwego, ciepłego człowieka, obdarzonego niezwykłym poczuciem humoru , afirmującego życie.
Skłonnego by przyznać się do popełnionych w młodości błędów. Schatzberg umiejętnie szafuje aktorami, słowem. Buduje charakterystyczne postacie, przerysowuje je, ale one nadal są z krwi i kości – rzeczywiste. Widz naprawdę czuje do nich sympatię.
Gene Hackman gra rolę mężczyzny, który po wyjściu z więzienia jest opętany myślą o założeniu myjni samochodowej. Drażni  jego skłonność do przemocy, siłowe rozwiązywanie wszystkich problemów, nieufność i zbytni egoizm. Jego los splata się z Francisem. 
 I tak oto stykają się ze sobą dwa światy: (Francis) pełen żarliwego optymizmu i radości z każdego spotkania oraz drugi pełen nieufności, siły, szaleńczej agresji.  
Obaj przyjaciele uczą się wzajemnie od siebie. Max Millan (Hackman ) tego, że najlepszym lekarstwem na chwilowy ból jest śmiech i radość życia. Francis, że naiwność nie zawsze popłaca, że obok istnieje świat, w którym przemoc jest jedynym środkiem do celu. Francis bawi Maxa, ma na niego doskonały, zbawienny wpływ. Ale to nie jest łatwa, cukierkowa przyjaźń. Nie wszystko toczy się po myśli obu bohaterów. Czy spełnią się ich marzenia? Maxa o perfekcyjnie działającej myjni, Francisa o powrocie do domu, spotkania z żoną i dzieckiem, których porzucił…?
Film pełen urokliwego humoru, prawdziwych dramatycznych chwil, nie pozbawiony też liryzmu. 
Życzyłabym sobie oglądać obu aktorów w takich właśnie rolach. 
2. Siła perswazji. (Compliance) reż. Craig Zobel / USA 2012 / 90’. O tym filmie było w  poprzednim poście. 

3.Mistrz (The Master) reż. Paul Thomas Anderson / USA 2012 / 137’. Obsada: Joaquin Phoenix, Philip Seymour Hoffman, Amy Adams, Laura Dern, Jesse Plemons. 

Miałam opory idąc na ten film, zawsze boję się głośnego, uznanego kina, filmów nagradzanych, bo często moje gusta rozmijają się z oceną tych wielkich:))

Tym razem, nie żałowałam. Czas biegł szybko, nie odczułam tych 137 minut. Dlaczego? Zapewne za sprawą doskonałej roli Phoenixa, uważam, że to jego najlepsza rola  jaką do tej pory zagrał. Co zaś się tyczy Seymoura – to aktor, który zawsze budzi mój szacunek. Bez względu na to czy otrzymuje  rolę pierwszoplanową, czy jedynie epizodyczną  gra na maksimum. Pamiętam go z roli pielęgniarza w „Magnolii”, a przecież nie był tam czołową postacią, doceniam też rolę reżysera teatralnego wtedy był Cadenem Cotardem, potem  księdza w „Wątpliwości” i wreszcie genialnie zagrana rola w filmie „Hazardzista”.

Ten film warto obejrzeć dla doskonałych kreacji aktorskich Seymoura i Phoenixa.

To obraz przypominający narodziny ruchu scjentologicznego. Ale akurat nie to zaintrygowało mnie najbardziej.
Nie wiemy czy Lancaster Dodd, którego gra Seymour jest szarlatanem, naukowcem, psychiatrą czy mistykiem, a może jedynie doskonałym performerem. To on próbuje przywrócić życiu Freddiego.

Freddie to były żołnierz zwolniony z Marynarki Wojennej USA, alkoholik z bagażem niewyobrażalnych przeżyć; gniewem, niespełnioną miłością i żalem, które trawią go od środka. Nie potrafi się odnaleźć, a kolejne próby podjęcia pracy spaliły na panewce. Dziwi też tłumiona w nim seksualność. Dlaczego uciekł przed miłością?
Mężczyzna oczarowuje swojego opiekuna – mistrza: niewinnością, szczerością i nieprzewidywalnością, a może nawet oddaniem. Kiedy terapia wydaje się skutkować, a młody mężczyzna osiąga równowagę – odchodzi od swojego MISTRZA. Okazuje się, że dla Dodda to wstrząsające przeżycie. Nie był na to przygotowany. Tak naprawdę odniosłam wrażenie, że demony nękały nie tylko Freddiego, ale również jego nauczyciela i powiernika. Może ta narastająca między nimi bliskość wyrastała z tego wewnętrznego przeczucia, że coś ich łączy, że są do siebie podobni…?

To jest film, wobec którego wielu będzie ustawiać się sceptycznie. Na pewno sama historia jest nieco nużąca, przewidywalna. Ale niedostatki rekompensuje kilka naprawdę doskonałych scen i gra aktorska. Szacunek budzą wspaniałe zarysowane realia epoki – co do tego nie ma wątpliwości. Na ekranie oglądamy Amerykę z lat 50 -tych. 

4. Arkadia(Arcadia) reż. Olivia Silver / USA 2012 / 91’. Berlinale 2012 – Kryształowy Niedźwiedź / Crystal Bear. 

Kolejny film drogi. Rodzina wyrusza w podróż, brakuje tylko mamy. Ojciec obiecuje dzieciom raj, trzeba tylko pokonać trasę i znaleźć się w Kalifornii. Dwunastoletnia Greta nie potrafi pogodzić się z sytuacją. Wydaje się , że ojciec już kiedyś zawiódł, dlatego córka nie ufa jego intencjom. Młodszy brat nie zdaje sobie sprawy z zaistniałej sytuacji, dlatego podróż go bawi.

 Starsza siostra pragnie zmiany, jest ciekawa roztoczonej przez ojca wizji czegoś co zmieni ich życie na lepsze. To film ukazujący to z czym boryka się wiele rodzin – o trudzie wychowania, dorastania, porozumienia, granicach szczerości, kłamstwie w dobrej wierze. Zawiedzionych nadziejach  a przede wszystkim o borykaniu się dojrzewających dzieci z problemami dorosłych. Film pełen wiarygodnych, bliskich nam postaci. Nie dający łatwych recept i odpowiedzi, ale nadzieję na pewno.

5. Bayou Blue reż. Alix Lambert, David McMahon / USA 2011 / 79’. 
Poruszający dokument o 23 brutalnych morderstwach jakich dokonano w latach 1997- 2006 na terenie południowo- wschodniej Luizjany. To miasteczko zwane Bayou Blue.  
Film wciąga i przekonuje, bo nie ma w nim odautorskiego moralizatorstwa. To widz wyrabia sobie pogląd na to co widzi, dzięki relacji policji, rodzin ofiar, mieszkańców miasteczka. To co bulwersuje to fakt, że amerykańskiej społeczności jakoś umknął fakt 23 ofiar gwałtów na mężczyznach. Morderca wybrał ofiary w różnym wieku i o różnym kolorze skóry ( z przewagą Afroamerykanów), mieszkańcy slamsów.
Śledztwo odkrywa mroczne arkana poszczególnych morderstw. Słyszymy głos mordercy – jego relacje i słowa skruchy. Prawnicy przekonują nas o słuszności wyroku – dożywocie bez możliwości amnestii. 
Wszystkie zdarzenia miały miejsce zaledwie kilka kilometrów od centrum miasteczka. 

Dlaczego tak bardzo wciągnął mnie ten film?  Ponieważ wywołał masę pytań. Po pierwsze dlaczego do tego doszło? Jak krępemu mężczyźnie, bardzo wątpliwej urody, budzącemu raczej odrazę udało się namówić 25 mężczyzn w wieku od 17 – 40 lat na kontakt intymny. Dlaczego rosły facet pozwolił się spętać i zgwałcić, a potem zabić? Dlaczego śledztwo trwało aż 10 lat? Jak to możliwe, że nie udało się zapobiec dalszym ofiarom? 
Kiedy słucha się tych autentycznych wypowiedzi, człowieka ogarnia strach, zdumienie i pusty śmiech. Nagle uzmysławiamy sobie, że gdzieś blisko mamy podobne miejsca, że w takich zapomnianych przez ludzi i boga miejscach dzieją się dziwne rzeczy, że zwyrodnialcy mają przyzwolenie,bo nikt nie oponuje, bo mieszkańcy wolą się nie mieszać  i nie widzieć. Czego się boją? 
Aura miasteczka, zniszczenie terenu, natury i brak pracy nie sprzyjają poprawieniu morale tej społeczności. Do aresztowania zabójcy dochodzi przez przypadek i tylko dzięki zeznaniom narkomana, któremu udało się zbiec. Jak sam przyznaje zgłosił się do policji tylko dlatego, że jedną z ofiar był jego kumpel.
Reżyser daje nam odczuć, że coś w tej układance nie pasuje, że relacje się nie kleją, że ktoś nie mówi nam prawdy, ale bez sugerowania po czyjej stronie są racje. 
6. Jack i Diane(Jack and Diane)reż. Bradley Rust Gray / USA 2012 / 101’

Obsada – Juno Temple, Riley Keough, Cara Seymour, Kylie Minogue, Dane DeHaan, Michael Chernus
Było w tym filmie coś ujmującego i metafizycznego. Miłość od pierwszego wejrzenia, gra spojrzeń, subtelność, seksualność rodząca się w umysłach, sercach i ciałach dwóch nastolatek, które  „dotykają się” spojrzeniami. Nic nie bulwersuje, nie miałam ani przez chwilę wątpliwości, że mowa jest o czymś czystym i pięknym, że one same są zaskoczone tym co dzieje się z ich umysłami. 
Czy to dobry pomysł, że sielankę burzy włochaty potwór niczym z najgorszych horrorów. Nie wiem. Skąd w tak subtelnym i ciepłym filmie – ohydny stwór? Reżyser poszukiwał analogii dla tego niedojrzałego uczucia, troszkę zwierzęcego, niepohamowanego. Kadry z potworem nie były smaczne. Nie umiem jeszcze ocenić tego pomysłu, zabiegu, ale najmocniej pamiętam to efemeryczne uczucie, tę delikatność emocji i subtelność dotyku. Doskonałe kreacje aktorskie , bardzo przekonujące.
7. Interesy i ekscesy(Freaky Deaky)  reż. Charles Matthau / USA 2012 / 93’
Dla mnie zbyt głupawy, ale momentami zabawny, to zapewne kwestia pastiszowych postaci i urokliwych lat 70-tych. Ubawiła mnie postać Woody Ricksa, żyjącego cały  czas  w swoim własnym świecie. Nie ma dnia, żeby nie był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Dba jedynie o zaspokojenie własnych zachcianek. W wolnym czasie pływa na wznak w basenie ( dodam, że nie ściąga wtedy garnituru). Nie bardzo orientuje się w rzeczywistości, która go otacza, bardzo wybiórczo odbiera sygnały ze świata zewnętrznego. Swoisty image potęguje śmiech widza. 
8. Jeff wraca do domu(Jeff, Who Lives at Home) reż. Jay Duplass, Mark Duplass / USA 2011 / 83’
To słodko – gorzka komedia, dobra na niedzielne popołudnie. Jeff – główny bohater to przykład  naiwnego, dobrotliwego, domorosłego filozofa. To film o roli przeznaczenia. Jeff delikatnie napomina, i przywraca wiarę w marzenia, obserwując znaki na niebie i Ziemi, które mają go poprowadzić ku lepszemu. Mamy tylko czytać między wierszami. Może fabuła brzmi nieco naiwnie, jak wiara w znaki samego bohatera, ale na końcu – zastanawia. A przy tym jest momentami naprawdę zabawny i odrobinę liryczny.