Compliance!


 
„Siła perswazji ” – w moim festiwalowym rankingu pozycja numer dwa. 

Jeśli ktoś pamiętam badanie Milgrama, doskonale zda sobie sprawę z tego o czym jest film „Siła perswazji”.
Do restauracji dzwoni mężczyzna i komunikuje szefowej zmiany, że któraś z jej pracownic okradła klientkę. To tak w bardzo dużym skrócie. Filmu nie da się opowiedzieć, choć fabuła jest banalna. Nie o to tutaj jednak chodzi. Tym razem w cenie jest rozkładana na czynniki pierwsze motywacja działań człowieka, próba pokazania jak oddziałuje na nas autorytet. Z przerażeniem oglądałam jak na moich oczach rozgrywał się dramat niewinnej dziewczyny. Wszyscy, niezależnie od statusu społecznego, płci, doświadczeń wciągnęli się w niebezpieczną grę. Dlaczego? Z poczucia winy, z obawy, że sami zostaną ukarani, a może dlatego, że ktoś, kto naszym zdaniem jest wyżej w hierarchii ma zawsze rację, nie może się przecież mylić. Dziewczyna ulega presji managerki,  boi się spędzić kolejne godziny w więzieniu lub na przesłuchaniu. Pozwala przeprowadzić na sobie rewizję osobistą, zresztą nie ma chyba wyjścia, nikt nie bierze bowiem pod uwagę, żeby w ogóle mogła opuścić bar, skoro jest podejrzana.

Tajemniczy mężczyzna przedstawiający się przez telefon jako policjant z dużą precyzją ocenia sytuację. Wie, że w barze jest pełno ludzi, że nikt nie ma czasu na pogaduszki. W tym wypadku pośpiech i presja czasu oraz okoliczności działają na korzyść jego wątpliwego „eksperymentu”.  „Podejrzana” jest młodziutką niedoświadczoną dziewczyną, poza tym policjant  po wyciągnięciu od niej informacji zastrasza ją mówiąc, że jej brat wplątał się w aferę narkotykową  i ona także jest potencjalną podejrzaną w tej sprawie. „Pętla” zaciska się na gardle dziewczyny. Autorytet władzy bierze górę nad rozsądkiem. Czy nasi bohaterowie zapomnieli już o swoim kręgosłupie moralnym? 
To przykre, gdy uświadomimy sobie, że to nie tyko filmowa fikcja, że podobnych przypadków w Stanach Zjednoczonych było aż 70!!! Ilu  akcji nie udało się przeprowadzić sprytnemu i zwyrodniałemu eksperymentatorowi? ! 
Jak to się dzieje, że na zapleczu McDonalda dochodzi do aktu seksualnego? Jak mogło do tego w ogóle dojść?! Gdyby się choć przez chwilę zastanowić, gdybyśmy zapytali samych siebie, czy zdołalibyśmy doprowadzić do takiego aktu przemocy, zapewne każdy z nas by zaprzeczył.
To niewiarygodne, że dziewczyna zgadza się na klapsy, a potem na wynagrodzenie swojemu oprawcy rzekomo swojej niesubordynacji ( tak twierdzi głos w słuchawce), że skacze nago, wykonując żałosne pajacyki, by wypadły (rzekomo) skradzione pieniądze. 
Nie ma żadnych poszlak, nie ma żadnych dowodów, nikt nie jest uprawniony do przesłuchania, a tym bardziej do rewizji, a mimo to eksperymentatorowi udaje się namówić do tego wszystkiego pracowników wspomnianego McDonalda. 
Mam twardy kręgosłup moralny, a jednak mam po tym filmie wątpliwość… już nie jestem taka pewna, czy  w moim otoczeniu nie ma kogoś, kto oddziałując swoim autorytetem opartym na sile i władzy nie spowodowałby we mnie jakiegoś wahania, nie skłoniłby mnie do czegoś, czego sama mogłabym żałować.W tej konkretnej sytuacji zadziwia fakt, że posterunek policji znajdował się km od baru. Nikt nie zadał sobie trudu, by potwierdzić słuszność swoich działań i decyzji. Myślałam też o ludziach którzy są zatrudniani często w takich miejscach. Czy ktoś pouczył ich kiedykolwiek jak mają się zachować w takiej sytuacji. A gdyby to była zupełnie inna okoliczność, inni ludzie….może wtedy by się nie udało. Niestety to wątpliwe pocieszenie. Psychologia przynosi wiele dobrego jako nauka, ale problem w tym, że korzystają z jej dobrodziejstw różni ludzie. Wielu z nich korzysta z poufnych informacji i wiedzy, wykorzystując je w życiu codziennym , choć nie zawsze wolno. Nie mamy gwarancji, że ktoś nie bawi się nami, nie wykorzystuje nas do swoich celów. A co jeśli nieświadomi ulegamy?! Może pół biedy jeśli nieświadomie, ale co jeśli działamy z pełną świadomością, bo przekonuje się nas, że tak właśnie trzeba, żerując na najprostszych instynktach. 

Czy nasz szef, nie wykorzystuje wobec nas autorytetu władzy, nie wysyła sygnałów mówiących o tym  jak krucha jest nasza pozycja i jak wiele zależy od niego…Pytanie – ile zrobimy, by ratować własną pozycję, reputację i tzw. stołek. 

Przeraziła mnie, świadomą takich mechanizmów, taka siła perswazji. A co z maluczkimi tego świata, nieświadomymi?!