„Pięć smaków” – moje pofestiwalowe refleksje/ „Five flavours Film Festival” – my thoughts


Nie udało mi się zobaczyć Festiwalu Filmów Koreańskich, poza jednym, ale za to obejrzałam cały cykl filmów „Kino Pięciu Smaków” w jakże cudownie odmienionym wrocławskim kinie. Pozwolę sobie zatem na prywatny festiwalowy ranking. 

To  mój numer 1. Król świń / The King of Pigs w reż. Yeon Sang-ho, Korea 2012, 97‚. Pusan IFF 2011 – DGK Award, Movie Collage Award, Netpac Award. Fim, który zrobił na mnie największe wrażenie, choć to animacja. Nie jest to na pewno bajka przeznaczona dla dzieci. To obraz przeznaczony dla dorosłego widza, przygotowanego na mocne sceny. 

Pamiętam jeszcze doskonale swój post dotyczący zła i jego istoty. Ten film to taka próba wiwisekcji zła – opowiada historię grupy dzieciaków, przeżywających w szkolnej rzeczywistości istny horror. Nie za sprawą dorosłych, ale swoich rówieśników. Trzej  bohaterowie walczą nie tylko z innymi, ale także ze sobą. Najmniejsza próba sprzeciwu, buntu jest w zarodku tłumiona. Najwytrwalsi i tak po pewnym czasie ulegają ciemnej stronie, chociażby dla świętego spokoju. Czy zdołają się oprzeć złu?

Silniejsza wolę ma Jong-suk, ale cichy i wrażliwy Kyung-min nie jest tego taki pewien. Początkowe kadry filmu sugerują, że wydarzyło się w życiu każdego z nich coś bardzo złego.  Z czym nie potrafią się uporać? Upływ czasu niczego nie zmienił, szkolne doświadczenia okazują się zbyt mocną traumą. Kiedy przyjaciele spotykają się po 15 latach dowiadują się, że utrata godności i cierpienia fizyczne spowodowały wyrwę na ich duszy, a oni sami nie różnią się niczym od swoich oprawców. 

 Gorzka refleksja płynie z tego filmu, bo nawet tym, których do tej pory można było uważać za dobrych, nie udało się takimi pozostać. Desperacja pcha ich ku najgorszemu. Reżyser wykreował kilka naprawdę interesujących, typowych postaci. 

Jedno, co mnie mocno zdziwiło to brak jakichkolwiek reakcji dorosłych. Nawet jeśli ingerowali to i tak stawali po złej stronie.

Naprawdę doskonała animacja. 

  2. Jako drugi w rankingu umieściłabym film  Kobieta w szambie / The Woman in the Septic Tank w reż. Marlon Riviera, Filipiny 2011, 87′ 5 nagród Cinemalaya Independent FF 2011; 4 nagrody Gawad TANGLAW for Films 2012; 6 nagród Golden Screen Awards Filipiny 2012. Właściwie po obejrzeniu w tym roku filmu ” Florentina Hubaldo” z trudem przyszedł mi śmiech, choć „Kobieta w szambie” to naprawdę zabawny film. Może przeszkodę stanowiła  filipińska rzeczywistość.  Koncepcja obrazu dosyć zaskakująca , ale to działa jedynie na korzyść filmu.  Reżyser stawia pytanie o to jak nakręcić dobry film społeczny, by utrwalić w nim prawdę, by nie pominąć tego co najważniejsze – ludzkiej tragedii. Akurat ja nie musiałam sobie zadawać tego pytania, znam też na nie odpowiedź po obejrzeniu filmu Lav Diaz’a –  ” Florentina Hubaldo”, wiem jak żyje się na Filipinach. I nie mam żadnych złudzeń, że to bardzo prawdziwy obraz. Ale dobrze, że Marlon Riviera poruszył tę kwestię na pohybel wszystkim filmowym partaczom, którym wydaje się, że kręcą doskonałe kino społeczne. Ten obraz to istny kij w mrowisko, bo Riviera poddaje krytyce dominujący infantylizm niektórych reżyserów.   Scena musicalowa zmęczyła mnie okrutnie,  myślę, że ten sam efekt reżyser osiągnąłby nieco przycinając tę scenę.  No i warto zwrócić uwagę na doskonałą rolę jednej z najlepszych azjatyckich aktorek- Eugene Domingo – jest naprawdę zabawna. Z dużą nuta ironii podchodzi do roli i samej siebie.


Eugene Domingo

3. Miejsce trzecie – Songlap reż. Effendee Mazlan i Fariza Azlina, Malezja 2011, 100‚, to dosyć mroczny film,  taka jest też historia – opowiada o handlu noworodkami i transferze prostytutek w zaułkach Kaula Lumpur. Songlap to zręcznie zrobiony film, śledzimy w nim życie dwóch braci, portretowanych przez Shaheizy Sama i Syafie Naswipa. Tytuł filmu nawiązuje ponoć do malezyjskiego, ulicznego slangu. Temat obrazu trudny, ale akcja przebiega bardzo dynamicznie, muzyka doskonale podkręca tempo. Przez wiele kadrów myślałam o tym czy w ogóle możliwe jest wyrwanie się z objęć tego  okrutnego świata, pełnego zwyrodniałych typów.

To także film o marzeniach, o potrzebie wyrwania się z przytłaczającej, rzeczywistości, w której prym wiodą bezwzględni zwyrodnialcy. Tutaj inaczej niż  w  The King of Pigsprzynajmniej jednemu bohaterowi (młodszemu z braci) udaje się oprzeć złu i zachować własną godność. Udaje mu się też wyrwać z rodzinnego miasta w poszukiwaniu… własnej utopii. 

4Bardzo nam przykro / So Sorry w reż. Ai Weiwei, Chiny 2012, 61′. Nie będę się tutaj rozpisywać, ponieważ poświęciłam temu artyście i reżyserowi osobny post.  Wspomnę jedynie, że Film So sorry to dokument nakręcony po trzęsieniu w Syczuanie. 

5. Bunohan w reż. Dain Iskandar Said, Malezja 2011, 97′,  Toronto IFF, Rotterdam IFF, Tokyo IFF. To dosyć mroczny film, jak dla mnie zbyt mocno skomplikowana fabuła, ale moją uwagę zwróciło kilka klimatycznych, poetyckich  sekwencji i bardzo piękne ujęcia. Fabuła opowiada o trójce braci, którzy noszą w duszy sekrety z dzieciństwa. Do tego malezyjska prowincja, która nie jest przyjazna. Podobnie jak w Songlap każdy zależny jest od każdego. Słabsi muszą ulec.
Akcja przebiega płynnie i w dobrym tempie. Niestety jak dla mnie film był jedynie egzotyczną ciekawostką. 

6.  Tokyo Playboy Club w reż. Okuda Yôsuke, Japonia 2011, 97. Przyznaje mimo absurdalnego okrucieństwa, niektóre sceny wywołały na mojej twarzy uśmiech. Tarantino to to nie był, ale reżyserowi udało się stworzyć kilka naprawdę dobrych wyrazistych postaci” właściciel hotelu – potwornie strachliwy, wręcz karykaturalny, jego pomocnik- dawny przyjaciel – facet o niepohamowanych nerwach, wpadający co chwila w tarapaty z powodu nadmiernej pobudliwości i agresji; bogu ducha winna dziewczyna, która powinna raczej trafić do klasztoru, a nie do agencji towarzyskiej, wreszcie przezabawna grupa bandziorów obwieszonych błyskotkami- przypominający grupę polskich dresów oraz na deser panienki z agencji – jedyne postacie, które bawią się od początku do końca kompletnie nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji. Ostatnie kadry filmu dają jednak  szansę na odrobinę poważnej refleksji. 

7. Laddaland w reż. Sophon Sakdaphisit, Tajlandia 2011 113‚, Thailand National Film Association Awards2012. Po obejrzeniu ” Post tenebras lux” Carlosa Reygadas’a wiem, że można zrobić doskonały film o złych międzyludzkich relacjach, nie mieszając w to zaświatów. Laddaland miało być dla tej rodziny rajem na ziemi, ale okazało się zmorą i to nie z powodu pojawiających się tam upiorów, bo te są raczej nieszkodliwe. Problemem są kompleksy, rodzinne układy, zła komunikacja – ot cały horror. Ale żeby było jasne, momentami naprawdę się bałam. Z wiekiem chyba coraz gorzej znoszę takie filmy:) 

8. Seru / The Calling w reż. Woo Ming Jin, Mohd Pierre Andre, Malezja 2011, 84′. Absolutnie można sobie podarować – przesyt absurdu, krwi, trupów itd.