Przymiarka do filozofii człowieka/ Trying to philosophy of man


„Lustra – przedmioty magiczne, dzięki którym można było nawiązać kontakt z innym wymiarem czy krainą śmierci.

 Symbol prawdy… jasności… i czystego serca ludzkiego…? 

To oczywiście nie jest wiersz, ja jedynie podjęłam próbę wyrażenia myśli inaczej  niż zwykle:)

Taka jestem?

Stoję przed lustrem:
nadmiernie wyprostowana, napięta,
z twarzą „pokerzysty”,
nieruchoma,
bez uśmiechu,
z wypiekami na twarzy.

Jaka jestem?

Stoję
przed lustrem:
bez ruchu
ze zwieszoną głową,
z opuszczonymi kącikami ust,
ekspresją niepewności.
Twarzą: bladą i smutną.

Stoję
Łagodnie przechylam głowę,
uśmiecham się,
czubkiem nosa dotykam tafli lustra.

Jestem…

Fot. Martine Franck

Pytasz mnie od czego tak naprawdę zależy nasza ocena świata, co przeszkadza nam w tej zobiektywizowanej ocenie ludzi i zjawisk, jakie zachodzą na naszych oczach.
Co powiedzielibyśmy o sobie samych, stojąc przed lustrem…?

Myślę, że świat dzieli się na tych, którzy z radością spotykają się  z własnym obliczem; tych, którzy woleliby widzieć się nieco rzadziej – w tafli lustra i tych, którzy woleliby się w nim  nigdy nie przeglądać. I uwierz mi uroda nie ma tu nic do rzeczy. 

Myślisz, że nie ma znaczenia fakt, że budzisz się o poranku  szczerząc do wszystkiego zęby, że z góry zakładasz najbardziej przykry scenariusz dnia?! 

A próbowałeś  inaczej ?  Na początek nieśmiało, jeszcze bez tej wszechogarniającej miłości i radości w sercu, jedynie z z uśmiechem na twarzy, stojąc w pierwszych promieniach słońca. 

 Martwisz się mimo wszystko, że E. Cioran miał rację mówiąc,- ” resztki człowieczeństwa odnaleźć można jeszcze tylko u ludów wyprzedzonych przez historię i nieśpieszących  się wcale, aby ów dystans nadrobić[…]”

Mój drogi, trudno o optymizm i radość, gdy jesteśmy zgorzkniali, agresywni a na dodatek nieżyczliwi wobec innych. Perspektywa oglądu zmienia się jednak, gdy łagodniejemy, uśmiechamy się, czule dotykamy; obdarzamy tkliwością i subtelnymi spojrzeniami.
Czy to nie złość sprawia, że czujemy się samotni?  Czy to nie lęk i nieśmiałość przykrywamy agresją?

Pytasz o lekarstwo…Sama nie wiem, ale czy to aby nie radość życia przysparza nam więcej przyjaciół i ludzi nam życzliwych? Na mój skromny gust źródłem naszych relacji ze światem jest kwestia naszych własnych postaw.  Nasze nastawienie jest częstokroć punktem wyjścia do tego jak będzie przebiegał nasz dialog z innymi.

Fot. Florence Henri, Self-Portrait, 1937

Sylvia Plath

Mirror

I am silver and exact. I have no preconceptions.
What ever you see I swallow immediately
Just as it is, unmisted by love or dislike.
I am not cruel, only truthful—
The eye of a little god, four-cornered.
Most of the time I meditate on the opposite wall.
It is pink, with speckles. I have looked at it so long
I think it is a part of my heart. But it flickers.
Faces and darkness separate us over and over.
Now I am a lake. A woman bends over me,
Searching my reaches for what she really is.
Then she turns to those liars, the candles or the moon.
I see her back, and reflect it faithfully.
She rewards me with tears and an agitation of hands.
I am important to her. She comes and goes.
Each morning it is her face that replaces the darkness.
In me she has drowned a young girl, and in me an old woman
Rises toward her day after day, like a terrible fish.

 

 

 

 SYLVIA PLATH

 

Lustro

 

Jestem srebrne i dokładne. Nie mam uprzedzeń.

Cokolwiek widzę połykam natychmiast

Takie, jakie jest, nie zamglone ani miłością, ani nienawiścią.

Nie jestem okrutne tylko prawdomówne –

Oko małego, czworokątnego boga.

Większość czasu medytuję na przeciwległej ścianie.

Jest ona różowa i nakrapiana. Patrzyłem na nią tak długo

Że sądzę iż stała się częścią mojego serca. Lecz ona migoce.

Twarze i ciemność rozdzielają nas bezustannie.

 

Teraz jestem jeziorem. Kobieta pochyla się nade mną,

Przeszukuje aż do dna, żeby odkryć kim jestem naprawdę,

Potem zwraca się do tych kłamców, świec i księżyca.

Nagradza mnie łzami i niepokojem rąk.

Jestem ważne dla niej. Odchodzi i powraca.

Co rano twarz jej zastępuje ciemność.

We mnie zatopiła młodą dziewczynę i we mnie stara kobieta

Staje naprzeciw niej, dzień po dniu, jak okropna ryba.

 

            Przekład: Zbigniew Herbert