Maszyny do utrwalania chwil


Fot. Henri Cartier-Bresson

Zdałam sobie ostatnio sprawę z pewnego dosyć oczywistego faktu, (odkładając w tym czasie na bok inne pilne obowiązki) Otóż dotarło do mnie jakim niesamowitym dobrodziejstwem są urządzenia, które na co dzień utrwalają momenty rzeczywistości. Dzięki nim udaje nam się zatrzymać, uchwycić, złapać czas na gorącym uczynku…

Fot. Heine

Każdego dnia ktoś z nas, w jakimś zakątku świata, rejestruje niewyobrażalną ilość ulotnych chwil. I tak sobie istniejemy bardziej lub mniej świadomi, że okradliśmy czas, zatrzymując tę ulotność.  A potem z przyjemnością siadamy wygodnie w fotelu i przeglądamy niewielkie pudełko pełne fotografii, odtwarzamy płytę lub taśmę video.
Z namaszczeniem, któregoś pięknego dnia, wyciągamy z lamusa stary adapter, by po chwili usłyszeć znajomy głos z trzaskającej płyty.
Bywa, że biegamy z aparatem w dłoni i czyhamy na ten najważniejszy, najbardziej właściwy moment – jeszcze tylko – pstryk! – i okruch teraźniejszości jest nasz.

Fot. William Claxton

Zastanawiałam się skąd w nas – ludziach -taka nieodparta chęć do rejestrowania tej nieuchronnej przemijalności? Co by się stało, gdyby pozostała nam jedynie pamięć o tym , jak przeżyliśbyśmy bez możliwości jej ponownego oglądu, chociaż w niewielkich drobinach?  Jak wtedy utrwalalibyśmy czas. Co pozostałoby ze wspomnień, gdybyśmy zostali pozbawieni twarzy , głosu, obrazu ludzi, których spotkaliśmy na swojej drodze, na zawsze…
Patrząc na stare zdjęcia, nie mogę sobie tego wyobrazić – te utrwalone gesty, mimika, uśmiech, sytuacja…

Fot . Lee Friedlander


Można snuć domysły dopowiadać sobie, odtwarzać w pamięci, sklejać te zapamiętane kawałeczki czasu w większa całość.
Nie mogę też ani przez chwilę wyobrazić sobie, że nie mogłabym usłyszeć głosu Niny Simone, Billie Holiday, Bobby Womacka albo trąbki Milesa Davisa…

Genialna piosenka, niech żyją maszyny do utrwalania przemijających ulotnych chwil!!

 

Niesamowita Billie Holiday:)