„Paroksyzm wewnętrzności i przeżywania”


„Voltarei sempre às paisagens da tua sombra
enfeitada de madressilvas.
Gravarei o teu nome em todas as árvores,
sem marginalizar as razões da tua ausência.
Cantarei palavras sem espessura,
como moinhos de vento,
ou o frágil sabor da chuva.
Dançarei contigo na periferia da manhã
e direi onde começa e acaba
o secreto destino do silêncio.”

 

fot.Ton Koene

Zawdzięczam komuś lekturę E. Ciorano,” Na szczytach rozpaczy”. Odkrywam na nowo siebie, dzięki tym rozważaniom. Okrywam na nowo człowieka jako takiego. 

„Są ludzie, którym dane jest smakować z rzeczy tylko truciznę, dla których wszelka niespodzianka jest niespodzianką bolesną, wszelkie zaś doświadczenie staje się okazją do męczarni. Jeśliby ktoś powiedział, że takie cierpienie ma przyczyny subiektywne  związane ze specyficzną konstytucją zapytałbym go: czy istnieje obiektywne kryterium oceny cierpienia? Kto potrafi stwierdzić dokładnie, że mój sąsiad cierpi bardziej ode mnie albo że Jezus cierpiał mocniej niż my wszyscy inni ludzie? Nie ma obiektywnej miary, gdyż cierpienie mierzy się nie podług zewnętrznego podrażnienia bądź lokalnej dolegliwości organizmu, lecz podług sposobu jego odczuwania i odbijania świadomości. Z tego punktu widzenia hierarchizacja jest niemożliwa. Każdy człowiek pozostaje sam na sam ze swoim cierpieniem, które uważa za absolutne i nieograniczone.”E.Cioran,”Pe culmile disperării”

Fot. Paul Strand

Gdy zatem pomyślimy o całym dotychczasowym cierpieniu świata,o najstraszniejszych mękach,o najokrutniejszych sposobach zadawania śmierci, o najboleśniejszym opuszczeniu[…] – czyż skutkiem tego bodaj o odrobinę zmniejszy nasze cierpienie? Nikogo w chwili agonii nie pocieszy myśl, że wszyscy śmiertelni, tak jak nikt cierpiący nie znajdzie pociechy w przyszłym bądź obecnym cierpieniu ludzi. Albowiem w tym z gruntu ułomnym i niekompletnym świecie człowiek napędzany jest dążeniem do istnienia integralnego i pragnie ze swojego życia uczynić absolut. Każde subiektywne istnienie jest absolutem samo dla siebie. […]”E.Cioran

Fot. Paul Strand

Co by było gdyby twarz człowieka mogła wyrazić całe cierpienie, gdyby zobiektywizowała się w akcie ekspresji cała wewnętrzna męka? Czy moglibyśmy jeszcze rozmawiać ze sobą? Czy nie musielibyśmy wówczas mówić, zakrywając rękoma twarz?”E. Cioran

„Życie byłoby praktycznie niemożliwe, gdyby owa nieskończoność odczuć, jaką w sobie nosimy , uzewnętrzniała się w rysach twarzy.
Nikt niemiałby odwagi przejrzeć się w lustrze, bo w groteskowym i tragicznym zarazem wizerunku twarzy stapiałyby się w jedno plamy i wstęgi krwi, rany, co nidgy się nie zabliźnią i strugi łez,co nigdy nie będą powstrzymane[…]” E. Cioran

Fot. Paul Strand