Wymarzony dzień


„W ciszy poranka jest nadzieja, 
otwierasz okno pełne słońca. 
Jeszcze nie jestes wcale pewna, 
czy przebudziłaś się do końca. 

Co cię zbudziło – ptak czy światło ? 
szukasz na niebie odpowiedzi. 
Słońce milcząco się uśmiecha, 
ptak juz daleko gdzieś uleciał. 

Wyciągasz rękę swą przed siebie, 
znów dzień zaczynasz jeden z wielu. 
Na próżno siegać chcesz po wszystko, 
trzeba poszukać dróg do celu. 

Lecz zapamiętaj – kiedy postawisz 
swe pierwsze kroki w zaślepienie, 
pod stopą znajdziesz popiół ziemi, 
jej ciężki oddech i westchnienie. 

Lecz w jasnym oknie jest nadzieja 
i z niej to płynie przekonanie, 
że nawet jedym swoim gestem 
dosięgniesz to, co ci pisane.” M .Grechuta


O ile to możliwe doświadczyć wczesnym rankiem mgły 

„[…]Wiał wiatr, sama nie wiem z której strony, wiem jednak, że lekko unosiły się w nim na pół wyrośnięte listki, tak że w powietrzu pojawiały się srebrzystoszare blaski. Była to ta dziwna pora między jednym światłem a drugim, kiedy to barwy stają się intensywniejsze, a w szybach okiennych raz po raz zapalają się czerwienie i złocistości, niczym uderzenia ekstatycznego serca; kiedy to, nie wiedzieć czemu, objawione nagle lecz skazane na rychłą zagładę piękno świata (w tym momencie pchnęłam furtkę do ogrodu, którą ktoś nierozważnie zostawił otwartą, a nigdzie nie było widać pedlów), kiedy to piękno, skazane na rychłą zagładę, ma dwa ostrza – jedno radosne a drugie bolesne, serce zaś zostaje rozcięte na dwoje. Rozpościerały się oto przede mną w wiosennym zmierzchu zdziczałe i na oścież otwarte ogrody Fer-nham, a tu i ówdzie, bezładnie rozrzucone wśród wysokich traw, rosły żonkile i dzwonki, które zapewne nawet w najlepszych czasach nie znały porządku, teraz zaś, rozwiane na wietrze, chwiały się nadwyrężając swe wątłe korzenie[…]” V. Woolf , Własny pokój

potem poczuć smak potraw w ustach…

„(…) unosząc do ust filiżankę, z nieprzemijającym zachwytem
chłonęła otaczający pejzaż. Czule dotykała wzrokiem drzew,
kępy niebieskich ostróżek i białych lilii.”

Camille-Pissarro

spacerować z zamkniętymi oczami   morzem kwiatów, dotykając je delikatnie dłońmi 

Camille-Pissarro-Young-Woman

Zanurzyć stopy w zimnym strumieniu … 

zasnąć, ukołysana wiatrem i dotykiem  słońca

„[…]Ktoś był w hamaku, a ktoś… ale w tym świetle wszyscy byli niczym przemykające po trawie widma, obecność można było na pół tylko dostrzec, a na pół odgadnąć – czyż nikt jej jednak nie zatrzyma? Wtem na tarasie pojawiła się – tylko na moment, by zaczerpnąć powietrza lub rzucić okiem na ogród – pochylona postać, pełna sity i pokory zarazem, postać o wyniosłym czole, ubrana w znoszoną sukienkę[…]” V. Woolf, Własny pokój

rozsmakować się w ciszy

doczekać zachodu, zanurzyć w nim twarz…

zasnąć beztrosko, ukołysana muzyką traw

Sen

Iść przez sen ku tobie,
w twe słodkie ręce obie…
przez pola długie ogromnie,
sadzone w rzędy doniczek…
samych niebieskich konwalii
i szafirowych goryczek…
…przejść przez jezioro nieduże,
zrobione z drewnianej balii…
i trochę nieprzytomnie
iść dalej przez bór ciemny, w którym kwitną róże,
lecz w którym się nie pali ani jedna świeca…
gdzie straszy stary niedźwiedź dziecinny zza pieca,
dziś przerobiony na kota…
I widzieć w oddali już twoją psią budę
z kryształu, blachy i złota…
przedrzeć się z trudem poprzez dziwną grudę…
i jeszcze ten rów przebyć…
– potknąć się – i już nie być

Maria Pawlikowska – Jasnorzewska