Moje „spotkanie” z Gaudim


Montserrat Figueras García  urodziła się  w Barcelonie – mieście, gdzie tworzył A. Gaudi. Oboje byli miłośnikami tego co tworzyli… Montserrat zmarła 2011 roku. 

Już wcześniej pisałam troszeczkę o Gaudim, ale z nieskrywaną przyjemnością wracam do niego raz jeszcze. Dlaczego? To niezwykle ujmująca, twórcza, bogata postać, nie wiedziałam o nim nic, ale gdy zobaczyłam dzieła jego rąk, gdy zdałam sobie sprawę z ogromu piękna jakie tworzył, zapragnęłam wiedzieć  więcej.

 Fot. A. Bober, Casa Batllo

Od zawsze jakoś osobiście „odczuwałam architekturę”, może dlatego wyjazd do Barcelony był dla mnie tak niecodzienną przygodą i przerodził się w fascynację tym człowiekiem.

Fot. A. Bober, Casa Batllo

Niektórzy nazywają go dwudziestowiecznym Leonardo. To chyba kwestia wyobraźni – niesamowicie płodnej, i tej zapalczywości w odkrywaniu nowego. Tworzył tak cudowne budowle, aż dziw bierze, że używał do tego potłuczonych kafli, starych nici tesktylnych, metalowych obręczy, zwęglonych resztek z pieców fabrycznych. Działał  jak ekolog:)

Żałuję, że fotografie wykonałam tak pośpiesznie.


Ale złapałam się na czymś przedziwnym- jest jakieś podobieństwo w tym, jak odbieram różne rzeczy, może Gaudi stał mi się tak bliski poprzez to umiłowanie detalu… Swoje dzieła nazywał „wielką księgą natury”.
Byłam oniemiała z zachwytu patrząc na powykręcane poręcze, balustrady, te przepiękne, bajecznie kolorowe szkła i kafle.

Balkony wyglądały jak oplecione wodorostami.

Patrząc na ten budynek odnosiło się wrażenie, jakby łagodnie opływała go lawa.
To dziwne, że Picasso go nie lubił, za to Salvadore Dali obsypywał pochwałami. (Do tego drugiego i ja mam sentyment.) 

Tyle pasji Jacqueline De Pre , tyle pasji Gaudi’ego…

Fot. Wejście do Casa Mila, A. Bober

Sam Gaudi powiedział kiedyś: ” My mieszkańcy wybrzeży Morza śródziemnego, mamy oczy nie przyzwyczajone do duchów, lecz do obrazów; jesteśmy obdarzeni raczej wyobraźnią niż fantazją[…]” .
Joseph Pla powiedział o oczach Antonio Gaudiego, że jego wzrok przenosił rzeczy i ludzi.

     Fot. Okno w Casa Batllo

Gdy patrzy się na te balkony skojarzenia są oczywiste, natura jest tutaj wszechobecna.

Fot. Wnętrze Casa Mila

I pomyśleć, że jest to jedynie hol budynku, korytarz w kamienicy. 

Tego pomieszczenia nie mogłam zobaczyć  z bliska, ale pamiętam, że nie mogłam oderwać oczu od tego sufitu.

Dach Casa Mila jest miejscem spacerów, ale dla mnie było to także miejsce absolutnego zauroczenia . Czym?  Kominami!:) Niczym twarze teutońskich rycerzy, ponoć to je architekt zobaczył i na nich właśnie się wzorował. Mówi się, że cała Casa Mila obfituje w symbolikę i nawiązania.
Gaudi tworzył tak, jakby zagarniał sobą cała przestrzeń. 

Największy nos jaki widziałam:) 

Wszędzie niebanalna kolorystyka, ciekawe rozwiązania, żadnej tandety.

Widok z wnętrza kamienicy.

Gaudi uważał, że „oryginalność jest powrotem do źródeł”. 

Wszystkie zdjęcia zrobiłam podczas pobytu w Barcelonie. To była niezapomniana przygoda z jednym z największych architektów na świecie.