Moje doświadczanie piękna. Z podróży po Katalonii.


Wyprawa do Katalonii była jednym z największym przeżyć estetycznych.  Absolutnie zawładnęły mną te urokliwe uliczki, te monumentalne budowle, które stanowiły połączenie miękkości i twardości, ciężkości i lekkości zarazem.

Fot. A. Bober, Catedral Vieja de Lleida

Niezapomniane wrażenie – spacer po pustej gotyckiej katedrze.

Fot. A. Bober,  Catedral Vieja de Lleida

fot. A. Bober, Catedral Vieja de Lleida

Zawsze fascynowało mnie w architekturze wykorzystanie światła dziennego jako aspektu budowania aury danego pomieszczenia. Przecież światło zmienia się w ciągu dnia, zatem wraz z tymi zmianami przeistacza się także wnętrze. I chyba to właśnie lubię najbardziej.

fot. A. Bober, Catedral Vieja de Lleida

Odezwała się we mnie ta słabość do detali. Zastanowiła mnie ta szkarada. W takim miejscu?

Fot. A. Bober, uliczka w  Solsonie

Wiele traktów, uliczek, budynków było w stanie rozpadu. Możliwość wyremontowania tych wspaniałości zapewne przekracza możliwości budżetu Katalonii. Na każdym kroku odnajdujemy tutaj przepiękne budowle, które wymagałyby ingerencji człowieka. Nie dziwi zatem, że nikt nie zabiega o takie zaułki i domy mieszkalne.


Fot. A. Bober, uliczka w  Solsonie

Myślę, że sąsiadki mogą ze sobą rozmawiać nie wychodząc z domu:)

Fot. A. Bober. W Cordonie

Te drzewa prześladowały mnie, niepokoiły, były wszędzie, gdzie się pojawiliśmy. Dodawały krajobrazowi jakieś niesamowitości.

Fot. A. Bober

Lubiłam takie zakątki, jakoś podświadomie szukałam takich miejsc…Umberto Eco zauroczył mnie tą epoką, tymi miejscami i ich aurą.

Fot.A. Bober, Poblet

Zamiast jak na turystę przystało fotografować katalońskie zamki , to ja….:)))

Fot. A. Bober. Poblet

Kołatki pojawia się jeszcze, spotkałam wiele wymyślnych kształtów. Zaintrygowały mnie.

Fot. A. Bober, Poblet

I znowu te zjawiskowe konary…poskręcane, jakby z naroślami.

Fot. A. Bober. Poblet

Niektóre domy zdawały się  wyrastać ze skał. Miasteczko Prades różniło się od tych, które widziałam do tej pory,  pewnie przez ten kolor kamienia, z którego wybudowano budynki.

Fot. A. Bober. Prades


Fot. A. Bober. Prades

Prawda, że kołatki są zdecydowanie bardziej urokliwsze od dzwonków elektronicznych.


Fot. A. Bober, uliczki w Prades

Te malutkie okienka, balkony, latarnie , kręte wąskie uliczki, zaułki…niesamowicie urokliwe


Fot. A. Bober.

Imponująca kolekcja.


Fot. A. Bober.

Uderzył mnie ten spokój, harmonia i cisza. Cóż południe, Katalończycy wypoczywają.


Fot. A. Bober, Santa Creus

Zadziwia mnie ta dbałość o szczegóły.


Fot. A. Bober, uliczka w Santa Creus


Fot. A. Bober, sklepik w Santa Creus

Nie można się było oprzeć, więc poczyniłam w tym sympatycznym sklepiku zakupy:)


Fot. A. Bober

Próbuję sobie przypomnieć, co mnie zaciekawiło …może puste wiszące doniczki pozbawione kwiatów, uchylone drewniane okiennice, które nie mogły przecież wpuścić zbyt wiele światła…sama nie wiem.


Fot. A. Bober

Wiele okien sprawiało wręcz wrażenie, miniaturowych.


Fot. A. Bober

Wielu mieszkańców tych urokliwych miasteczek walczy chyba o przestrzeń dla swoich małych ogródków.

Fot. A. Bober

Fot. A. Bober, kołatka w Tarragonie