Smak detalu


Od zawsze miałam słabość do architektury. Może to jedno z tych niespełnionych marzeń…

Złapałam się na tym, że ilekroć przyglądam się jakiemuś cudowi architektonicznemu, tylekroć nie skupiam się długo na całości, na jakimś ogólnym wrażeniu, ale na szczegółach.

Fot. A.Bober

Detal jest tym co od zawsze mnie inspiruje, pociąga i wywołuje określone wrażenia. Od zawsze opowiadam się w architekturze za prostotą wyrazu, za przestrzenią, ale jeśli już mam do czynienia z czymś bardziej klasycznym, to zawsze patrzę na detal, potem jest tzw plan ogólny.
Wybrałam się kiedyś na spacer w poszukiwaniu tych „detali” i okazało się, że to co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. Dysponowałam dosyć lichym aparatem fotograficznym, co miało dosyć ważne znaczenie, ponieważ dużo zdjęć robiłam w pomieszczeniach, a konkretnie w korytarzach starych wrocławskich kamienic.
To co mnie poraziło, to dewastacja jaka dokonała się nie tylko ze względu na upływający czas, ale przede wszystkim mieszkańców.
Co czyni nas takimi ignorantami?
Fot.A. Bober
Kolejny spacer po tajemnych wrocławskich kamieniczkach zafundowałam moim wychowankom. Przygotowywaliśmy wystawę -„Szepty wrocławskich kamieniczek” . Każdy dysponował swoim aparatem fotograficznym.

Fot.A. Bober

W dużym stopniu interesowało mnie to, aby dostrzegli to co mijali każdego dnia, nie przywiązując do tego żadnej wagi. Kilkoro z nich powiedziało mi potem, że przechodząc przez swój korytarz, hol, wiele razy w ciągu dnia, życia,  nie dostrzegali tego, nie byli świadomi urody tych miejsc i walorów artystycznych niektórych elementów.
Z czasem ślady wątpliwej działalności człowieka budziły w sporej grupce dzieci oburzenie i totalną dezaprobatę.
Mogę to uznać za doskonały produkt uboczny naszego spaceru:)

Fot. A.Bober
Pamiętam, że budziliśmy spore zainteresowanie mieszkańców kamienic. Dzieci były zaangażowane i po godzinie wycieczki same przybiegały, by oznajmić, że znalazły coś ciekawego.
Fot.A.Bober
Fot. A.Bober
Można by pomyśleć, że korytarz, który pełni jedynie funkcję ‚odcinka”, przez który zmierzamy od drzwi do drzwi, nejednokrotnie słabo oświetlonego, nie wymaga tego, by go upiększać. Przecież i tak nikt nie zauważy… A jednak kiedyś komuś chciało się dbać o walor estetyczny tych miejsc. I to z jakim skutkiem!
Fot. A. Bober
Dwa lata później powtórzyliśmy nasze działania i ku naszej radości stwierdziliśmy,że część tych zdewastowanych holów została odremontowana.
Ale przekonaliśmy się także, że zabytkowa XIII wieczna studnia znajdująca się w jednym z podwórek została zniszczona.
Wkrótce zamieszczę zdjęcie, które zrobiliśmy, gdy była jeszcze w bardzo dobrym stanie.
Cóż wrażliwość na piękno jest zapewne darem, którego niektórym los poskąpił.
Fot. A. Bober
Nie robiłam sobie po tej wycieczce wielkich nadziei na to, że we wszystkich wzbudzę jakąś niezwykłą wrażliwość i skłonność do refleksji, ale miałam nadzieję, że  niektórzy z nich zaczną się identyfikować z tymi miejscami, że uznają te „swoje” korytarze, przez które przechodzą każdego dnia, jako powód do dumy, może nawet zaprzestaną niektórych działań niszczycielskich, a może nawet staną na straży tego co piękne i jedyne w swoim rodzaju…może…
Fot. A. Bober