Podróż zwana tańcem…


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Fokstrot

pocałunki z florydy
angielskie imiona
pod gwiaździstą banderą
murzyn w banjo bije
tańczymy czy pan chwycił mnie nagle w ramiona
tańczymy
czy rzuciłam się panu na szyję

Gdy ogląda się takie obrazy już nie można pozostać obojętnym…I nie wiem doprawdy dlaczego nie związałam swojego życia z tancem…

Próbowałam sobie przypomnieć ten chwilę, w której po raz pierwszy odkryłam taniec jako sposób wyrażania siebie. Do dziś z nieskrywaną przyjemnością oddaję się tej czynności, jeśli tylko pozwalają na to czas i okoliczności. Tańcząc, zamykam oczy i wpadam w właściwy tylko sobie trans; to dzieje się zupełnie mimowolnie, całkowicie nad tym  nie panuję. Wyłączam myślenie, a ze świata zewnętrznego odbieram tylko dobiegające mnie dźwięki.
Zupełnie nie obawiam się oceny i wzroku innych ludzi, choć pewnie już nie raz naraziłam się na kpiarskie uśmieszki, co mi tam!  Zakładam, z góry, że skoro jesteśmy tutaj razem to tworzymy pewną wspólnotę, i choć jesteśmy osobno, to jednak razem, a naszym celem jest zabawa.

Poruszać się delikatnie w snopie światła, pokonywać przestrzenie w bezmyśleniu, oderwaniu od codzienności. Uwielbiam tę ekspresję, którą wyzwala we mnie ruch, tę dynamikę, jakbym zagarniała sobą przestrzeń…

Nie potrafię chyba dokładnie opisać uczuć towarzyszących tym pląsom,może to próba wyrzucenia z siebie nagromadzonej energii, z pomocą przychodzi muzyka- to ona wyzwala te cudowne emocje, którymi jestem przepełniona.

Do innego myślenia o tańcu zmusił mnie biograficzny film o jednym z najwybitniejszych tancerzy na świecie- Niżyńskim, potem teatr tańca Piny, obrazy tańca Akrama Khana.

Dopiero podczas gry w żywym palnie w teatrze zdałam sobie sprawę z tego, jak trudno zdobyć się na odwagę, by wyzwolić konkretne uczucie na scenie, parkiecie. Z obawy o to jak jesteśmy postrzegani, z obawy przed oceną , czujemy się skrępowani, zamknięci.  Obejmujemy ruchem tylko najbliższą przestrzeń, by nikt nie zauważył , jakbyśmy chcieli zostać niedostrzeżeni, chcemy umknąć przed wzrokiem innych. To zapewne efekt tkwiących w nas kompleksów i zahamowań.
Jak wyzwolić się z tych krępujących więzów?!

 Czuję, że wielu z nas ma potrzebę egzemplifikacji swoich uczyć i tego kim jesteśmy. Nawet wtedy, gry naśladujemy, gdy gramy rolę.

Absolutnie zdruzgotał mnie ten krótki film z Juliette Binoche, którą uwielbiam za naturalność i zwyczajność, może dlatego Khan zaprosił ją do wspólnego tańca-  tańca aktorki z choreografem i tancerzem?  W tym tańcu jest wszytko czego doświadczamy, a oni dali temu wyraz, w niewyobrażalnie piękny sposób. Dzikość, miłość, namiętność, kokieteria, słodycz, gniew…

Tymoteusz Karpowicz

Koło tańca miłosnego

(kopia artystyczna)

i z miłości zdjęła chustkę z włosów
potem zdjęła włosy poza chustkę
potem co mogło przypominać włosy
potem co niczego już nie przypominało
zachodziła go ze wszystkich stron szyi
potem szyja zachodziła w strony
potem strony zachodziły w szyję
potem stronom było już bez stron
potem szyjom było już bez szyi
była wesoła zrywała się z ciała
potem ciało zrywała z ciała
potem co mogło nie pamiętać ciała
potem co niczego już nie pamiętało
była ciągle taka sama jego
jak nie jego była taka sama
jak nie taka sama była już nie jego
jak nie sama była już nie taka

Akram Khan  w właściwy tylko sobie sposób  buduje swój taniec –  teatr ruchu, myśli i uczuć..

fot.Lois Greenfield

Wzrusza mnie, gdy na moich oczach buduje się relacja pomiędzy ludźmi, gdy ruch wyzwala w nich to co najpiękniejsze…cudownie jeśli reszty dopełnia piękna muzyka.

„Nietzsche powiedział, że czasem dochodzimy do momentu, w którym robi się tak źle, że można uczynić tylko jedno z dwojga – śmiać się albo oszaleć. Dzisiaj trzecią możliwością jest taniec.”

Paulo Coelho — Czarownica z Portobello
Podczas każdego tańca, któremu oddajemy się z radością, umysł traci swoją zdolność kontroli, a ciałem zaczyna kierować serce.

To już nie tylko taniec, to swoisty performance! Jest w tej scenie coś przerażającego, wzruszającego i pełnego dramatyzmu.

 

Widziałam wiele spektakli teatralnych, ale taniec …te interakcje między bohaterami są dla mnie zdecydowanie silniejsze i mocniej na mnie oddziałują.