Doznania…


Znów piszę Woda na herbatę Wygotowała się. William J. Higginson

Fot. Michael Kenna

Nie próbuję się już oprzeć doznaniom. Poddaje się im z nieskrywaną przyjemnością niczym Laura Brown w „Godzinach”  lub Pani Dalloway  V. Woolf. W tym uwikłaniu i codzienności brakuje czasu, chwil skupienia, refleksji. Złości mnie upływ czasu. Kradnę wszystkie wolne chwile, by oddać się temu co działa na moje zmysły. Zapomnieć się, doczekać świtu, stracić poczucie czasu… Myślę, a nawet jestem pewna, że przeżywanie i doświadczanie świata- doznawanie, jest dla mnie ważniejsze, w pewnym sensie od samego istnienia.I choć czuję , że rozum bywa nieporadny wobec tych odczuć, poddaję się temu i trwam w nich z radością. Przypominam sobie koloryt i połysk śladów, przywołujących na myśl zdarzenia, których są pamiątką.
Doznania…zatapiać się w nich, bez reszty…”otwarta na przepływ światła i cieni” …”biję sercem o wgłębne moreny pamięci” Z wszystkich obrazów Fridy Khalo ten porusza mnie najmocniej 

PRÓBA WYJAŚNIENIA Jak wypowiadać, skoro nie słowami pochłaniam życie. Wielomowny jest język wewnętrzny i równoległymi strumieniami płynie obszerniej i w jednoczesności, źródła skojarzeń są przenośną klamrą, co spina w całość bliskie z oddalonym. Bełkotliwy się zdaje być ów ciemny strumień, przecież pochwytny w migotliwej gamie, jest pojętny dla zmysłów zrównouprawnionych. Takim go wolę. Zatem nie dla siebie pragnę słowami wymówić milczenie. Czy wypowiadać to wstrzymywać zwiewne dając mu pozór ruchu? Brać pojedyncze z wielości, wybierać z pulsującego podłoża, z otoczki przysługującej czemuś wydłubywać coś i mozolnie zestawiać z czym innym, splatać trzy po trzy z potrzeby zdziwienia? Czy wiersz napisać to uśmiercać żywą tkankę sposobnej chwili i być w zmowie ze samym sobą, zaczajonym w sobie łowcą, co mierząc w las utrafi ptaka?

[…]” U.Kozioł

Scena ze spektaklu Piny Bausch..piękna, niezwykle piękna!!!

 

„Obie są dotknięte cierpieniem i obdarzone błogosławieństwem, mają wiele wspólnych sekretów, zmagają się z każdym dniem. Zarówno jedna, jak i druga wciela się w jakąś rolę. Są znużone, wzięły na swoje barki przeogromną pracę.” Hours,Michael Cunnigham

Fot. Edward Steichen

„Będzie to jedna z tych namiętności, które wybuchają, kiedy się jest młodym — gdy miłość i ideały naprawdę wydają się osobistym odkryciem, nigdy przedtem nie odbieranym w podobny sposób; w tym krótkim okresie młodości, w którym bez skrępowania robi się i mówi wszystko, aby szokować, by się uniezależnić, żeby odtrącać proponowaną przyszłość i domagać się innej, znacznie wspanialszej i bardziej niezwykłej, zaplanowanej przez siebie i na swoją wyłączną własność, bez zawdzięczania czegokolwiek” , Hours,Michael Cunnigham

Fot. John-Dugdale

Fot.Yama-Bato

Senne zioła
A jak mnie życie znudzi, utrudzi zbyt
To uciekam jak najdalej od myśli złych
Bo przecież najlepiej jest, gdy senne zioła
Pomogą znieść wszystko dokoła
Sen z jawą się przemiesza jawa ze snem
I zapomnę po kolei wszystko, co wiem
A potem światu na złość i trochę Tobie
Wymykam się, odpływam sobie
Puchowe anioły w dal unoszą mnie
Do góry zza chmury Pan Bóg idzie
A kiedy jestem już tam u sedna bram
Ostrożnie otwieram je i w zdumieniu trwam
Irysy i cyprysy, oliwny gaj
Ach, muzyka sfer dookoła, prawdziwy raj
Nareszcie błądzę wśród gwiazd, brodzę wśród traw
Bez żadnych trosk, bez ważnych spraw
A kiedy już mnie zmęczy ten rajski piknik
Bo choć tu sami święci, nie kocha nikt tak jak Ty
Przytulam się do zimnych chmur
I tęsknię tak, opadam w dół
A kiedy kończy się noc, zioła tracą moc
Wtulonej w puchową mgłę nie budź, błagam mnie
Jeszcze nie tu, ciągle nie, a już nie tam
Jaki cudowny jest ten zawieszenia stan
Magda Czapińska
Fot.RAY METZKER
Ta fotografia wywołała bardzo mocne skojarzenia…jest ktoś komu przypisałabym to zdjęcie…

„Jedna strona, postanawia, jeszcze tylko jedna. Ciągle nie jest gotowa; zadania, które stoją przed nią (włożenie sukienki, wyszczotkowanie włosów, zejście na dół, do kuchni), są jeszcze zbyt mało realne, zbyt iluzoryczne. Pozwoli sobie na jeszcze jedną minutę tutaj, w łóżku, zanim wkroczy w nowy dzień. Podaruje sobie jeszcze odrobinę czasu. Poddaje się ogarniającej ją namiętności, narastającej niczym fala na niespokojnym morzu, która kołysze ją na swym grzbiecie, jak gdyby była morskim stworzeniem zagarniętym z piasku, na którym pozostawiła je poprzednia fala; jak gdyby wyrwała się z obszaru oddziaływania grawitacji o przytłaczającej sile i powróciła do swego naturalnego środowiska, w którym wchłania słoną wodę i, w stanie cudownej nieważkości, poddaje się jej prądom.[…]”

Obecnie czyta Virginię Woolf, wszystkie jej książki,jedną po drugiej; jest zafascynowana tą kobietą o tak niezwykłej osobowości, błyskotliwą, niesamowitą, a przy tym tak bardzo przepełnioną bezgranicznym smutkiem; kobietą nieprzeciętnie utalentowaną[…] lubi wyobrażać sobie (to jedna z jej najlepiej strzeżonych tajemnic), że tkwi w niej odrobina błyskotliwości, niewielki okruszek, chociaż z drugiej strony ma świadomość,  że prawdopodobnie większość ludzi nosi głęboko w sobie podobne, pełne nadziei przypuszczenia, zwinięte niczym piąstka, nigdy nie ujawnione. Popychając przed sobą wózek w supermarkecie lub siedząc u fryzjera, zastanawia się, czy wszystkie kobiety, w mniejszym lub większym stopniu, nie myślą w ten sam sposób: oto błyskotliwy umysł, kobieta pogrążona w smutkach, kobieta pełna transcendentalnej radości, która wolałaby znajdować się zupełnie gdzie indziej, lecz wyraziła zgodę na wykonywanie prostych i w gruncie rzeczy niedorzecznych czynności — macanie pomidorów, siedzenie pod suszarką — ponieważ składają się one na jej rzemiosło i należą do jej obowiązków.[…]

Fot. LILLIAN BASSMAN

Fotografia niczym akwarela,ujęła mnie przyciągnęła, zatrzymała…na moment***

Josif Brodski

Rozumiem: można kochać pełniej, mocniej, nieskazitelniej. Można, tak jak syn Kybele, wtopić się w mrok i pod postacią nocy wkraść się w twoje obszary. Można jeszcze wiele: na przykład twoje rysy z molekuł i drobin odtwarzać mozolnymi stalówki ruchami. Albo, wbijając w lustro wzrok, tłumaczyć sobie, że ty – to ja: bo kogóż właściwie kochamy, jeśli nie siebie? Ale losowi zapiszmy punkt w naszym jutrze – choćby zwlekały zegarki – już wybuchała ta bomba, która wszystko niszczy pozostawiając tylko meble albo garnki. Nieważne, kto tu zbiegiem, kto przed kim ucieka: nas ani przestrzeń, ani czas nie swata i do tego, jakimi będziemy na wieki, lepiej przywyknąć w dzisiejszym dniu świata.

Obejrzałam niedawno „Wątpliwość ” z Maryl Streep …końcowa scena…niewiarygodnie prawdziwa i piękna, jak zwykle niesamowita Meryl!

I wciąż, po obejrzeniu tej sceny mam wątpliwość

Nigdy nie zapominaj: Chodzimy nad piekłem Oglądając kwiaty.

Issa